Blog > Komentarze do wpisu

Szkarłatny płatek i biały

         Od dzisiaj przez czas nieokreślony ;) będę umieszczać na blogu swoje opinie na temat przeczytanych książek, nie będą to fachowe recenzje bo krytyk literacki ze mnie pewnie żaden. Chciałabym po prostu wyrazić co mam do powiedzenia o danej książce w przystępny sposób, i mam nadzieję, że będziecie dzielić się ze mną opiniami
Czasami mogą również pojawić się "recenzję" na temat filmów i to nie koniecznie super nowych (choć takich pewnie też), które mnie zainteresowały bądź miały, a okazały się nic nie wnoszące. Pewnie będę dodawać od siebie pomału jakieś dodatki jak np. Vlog bo wiem, że wiele osób też to lubi. Zatem do dzieła kochani, mam nadzieję, że komuś coś podpowiem, ktoś podpowie mnie, i wszyscy będziemy zadowoleni ;)

         Zacznę dzisiaj od wysoko postawionej poprzeczki. Wyszukałam ostatnio stronę na której ktoś polecał "Szkarłatnego płatka..." jako fantastyczną książkę szczególnie dla zakochanych w epoce wiktoriańskiej. Nie trzeba było mnie dłużej namawiać, w najbliższym czasie udałam się po książkę, i.. przepadłam.

        Genialna pozycja, niesamowicie nakreślone charaktery postaci, nic się w tej książce nie myli, żadne wątki nie plączą, i autentycznie odczuwa się ją tak mocno, że wręcz słychać stukot końskich kopyt, czuć zapach ścieków, a bród jest wręcz namacalny. Trochę przez te wyraźne akcenty zmysłowe (zapachy mydeł, perfum, pola lawendy, jak też wspomniane wcześniej zapachy odchodów, potu, stęchlizny, dymu z cygar) przychodzi mi na myśl "Pachnidło" Süskind'a, ciekawa jestem czy wam również?

 

Książka pokazująca "prawdziwą" epokę wiktoriańską bez przemilczeń i domysłów, oczywiste jest że pisarz żyjący obecnie nie miał już żadnych zahamowań, i mógł pisać bez przeszkód, czego ówcześni pisarze z racji konwenansu po prostu unikali. Jest coś jeszcze co było bardzo charakterystyczne dla powieści epoki wiktoriańskiej, cała „akcja” kończy się właściwie na ostatnich stronach tzn nie ma ciągnięcia jak ułożą się losy Sugar. Sugar wyjechała, i zostawmy ją tak....Gorąco polecam mimo ponad 800 stron. Powieść warta grzechu ;)))

 

 

czwartek, 09 lutego 2012, sylviaa777

Polecane wpisy