Blog > Komentarze do wpisu

Trzech panów w łódce (nie licząc psa)

      Kilka dni temu zgromadziłam nowy stosik książek, i zastanawiałam się, co wybrać na początek. Po Bukowskim chciałam żeby to było coś lekkiego, i odprężającego. Wybrałam  więc 200 stronnicową powieść pt. „Trzech panów w łódce (nie licząc psa)”.  Okazało się, że bardzo dobrze trafiłam. Jest to bowiem powieść zaprawiona dużą szczyptą angielskiego humoru, rozgrywająca się w 1889 roku na trasie Kingston - Pangbourne.

      Podczas towarzyskiego spotkania trzech kolegów dochodzi do wniosku, że chorobom jakie toczą ich organizmy winne jest ogromne przepracowanie. Skłania ich do takich wniosków m.in. poniższy cytat ;)

      „Praca mnie fascynuje. Potrafię godzinami siedzieć i przyglądać się jej. Uwielbiam mieć ją koło siebie. Z moją pracą obchodzę się bardzo pieczołowicie. Do tego stopnia, że część mojej pracy jest u mnie już od kilku lat, a wygląda na zupełnie nietkniętą.”

      Postanowili więc w ramach odpoczynku od pracy, i w ogóle odpoczynku wybrać się na dwutygodniowy rejs łódką w górę Tamizy. Bohaterami są George, Harris oraz nieznany z imienia narrator którym jest sam Jerome. Towarzyszy im również tytułowy pies, pocieszny terier o imieniu Montmorency. Autor  wzorował się na postaciach rzeczywistych, i tak mamy tu znajomy akcent, postać Harrisa wzorowana jest na urodzonym w Łodzi synu emigrantów z Polski.

      Z perspektywy czasu oczywiście trzeba się nastawić na humor specyficzny, w końcu książka bawi czytelników od  ponad 120 lat. Kiedyś była to książka z której zaśmiewano się w głos, obecnie wywołuje miły uśmiech, i przynajmniej dla mnie odczucie ciekawej konfrontacji ówczesnego humoru z dzisiejszym.

      Jerome, opowiada nie tylko o tym co dzieje się podczas wyprawy ale również przedstawia różne śmieszne sytuacje, ciekawe porady czy humorystyczne anegdotki z życia, które przytrafiły się jemu czy kolegom. Książkę można nazwać również „powieścią drogi”, pierwotnie miał to być przewodnik po Tamizie. Trzeba przyznać autorowi, że bardzo dobrze zna historię swojego kraju bo gdzieniegdzie pięknie zostały wplecione właśnie wątki historyczne. Autor poszedł za ciosem i poza „Trzema panami…” napisał jeszcze „Trzech panów w lesie „ oraz „Trzech panów w Niemczech” (polski tytuł „Włóczęga we trójkę”). Jednak już żadna z nich nie cieszyła się zbyt dużym zainteresowaniem.

Jerome z przyjaciółmi

     Książkę świetnie się czyta szczególne latem na łonie przyrody. Jednakże jako, że nie dzielę literatury na wakacyjną, i pozostałe, śmiało mogę polecić właśnie teraz kiedy zaczynają się cieplejsze dni i wiosna puka do drzwi, a w naszych głowach zaczynają roić się wakacyjne plany ;)  

sobota, 03 marca 2012, sylviaa777

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: , *.tktelekom.pl
2012/03/04 14:11:53
Jak zwykle śliczna recenzja =-]
-
2012/03/04 14:48:00
Bardzo dziękuję ;)