Blog > Komentarze do wpisu

wampir energetyczny

            Jeśli macie w swoim otoczeniu kogoś kto ciągle jęczy, narzeka, zrzędzi, usilnie stara się opowieściami o swoim życiu wymusić politowanie, psuje nastrój wszystkim dookoła, po rozmowie z takim przyjemniaczkiem jesteście zmęczeni czy zniechęceni to uważajcie, bo cytując klasyka „coś się dzieje” macie bowiem do czynienia z wampirem… i to wcale nie łagodniejszym od tego krwiopijcy który mieszka w Rumunii… to WAMPIR ENERGETYCZNY!

            Jeśli zatem ktoś taki znajduje się  w kręgu waszych znajomych bądź przyjaciół, rodziny bądź ludzi z którymi spotykacie się tylko chwilowo typu podróż pociągiem, czy kolejka u lekarza, uciekajcie jak najszybciej, i jak najdalej się da. Nie patrzcie, że znacie się lata czy, że taka ucieczka będzie źle odebrana przez wampira, on nic nie może wam dać, a zabierze spokój, miły nastój, jednym słowem zostaniecie wyprani z wszelkiego dobra jakie sobie przez dzień zdołaliście zbudować.

            Piszę dzisiaj o tym nie bez powodu, okazuje się, że z takim to właśnie przedstawicielem wampiryzmu o płci żeńskiej (taka zdecydowanie dominuje w rasie) miałam do czynienia przez ostatnie ponad 5 lat mojej pracy zawodowej. W zasadzie na początku niczego nie podejrzewałam, jednak z biegiem czasu zaczynało dawać się wyczuć, że jest to osobnik upierdliwy jak jasna cholera, narzekający, zrzędzący, wysysający cały optymizm dnia, czyli spełniający całą charakterystykę gatunku którą opisałam na początku.

            Ostatnio Pani Wampirzyca wyciągnęła cięższą artylerię bo okazało się, że lżejsza w postaci opowiadania jaką ciężką może być praca kiedy trzeba Pracodawcy zrobić kawę, już na mnie ani na nikogo innego w kim starała się wzbudzić tym litość, nie działa. Tym działem pierwszej wielkości mieli stać się rodzice. Pech chciał, że rodzice wampirzycy od 30 lat nie żyją, jest to jak najbardziej sprawa godna pożałowania, i współczucia. Moi rodzice na szczęście żyją, i mają się wyśmienicie.  To jak mniemam, zaczęło wzbudzać w osobnicze zazdrość czy zawiść czy może to i to, i zaczęłam słyszeć, że wszystko co mam w życiu zawdzięczam rodzicom, i gdyby tak się stało, że nie będę miała co jeść (rozumiem, że pić także) zawali mi się dom czy zaleje go następna Opolska powódź 1000-lecia,  to mam gdzie się podziać. Teoretycznie prawda, jednak osobniczka również nie jest sama na świecie bo ma brata, siostrę i wszelkie ciocie, wujków czy kuzynostwo jak człowiek „normalny” jednakże upiera się, że to jest nic bo nie ma rodziców, i to jest fakt który zaważył na tym, że nie ma pieniędzy tylko ciągłe kredyty, i pożyczki, nie ma poukładanego życia osobistego, i co mnie zdenerwowało najbardziej nie zdobyła wykształcenia.

               No kochani…. Tu się zjeżyłam nie na żarty bo mi osobniczka zaczęła wpierać, że z tym wykształceniem to też wina braku rodziców, i że ja nie wiem co ja mówię bo nie jestem w takiej sytuacji. Siedziałam względnie cicho, i słuchałam co ona pieprzy gdy w końcu nie wytrzymałam uznawszy, ze jeśli nie zacznę się broić wampir mnie wyssie z dumy do cna, że mnie zaczyna obrażać tym, że myśli, że mając 35 lat normalnym jest siedzieć na garnuszku rodziców lub oczekiwać wszelakiej od nich pomocy. Więc gdy powiedziałam, że wykształcenie chociażby nie jest zależne od czynników które przedstawia tylko jest to ewentualna wina jej charakteru lub lenistwa to myślałam, że mnie pożre na 2 śniadanie (bo to się w tych godzinach rozgrywało). Potem pomyślałam, że to zazdrość przemawia, a panienka całe życie bardzo chciała tylko zasoby umysłu widocznie na to nie pozwalały. Powiedziałam jeszcze jedno, że ja rozumiem, że nie każdy musi być wykształcony, i tak już filii, oddziałów, studentów i magistrów jest pod dostatkiem, że w 90% uczelnie kształcą bezrobotnych, i głupotą jest myśleć, ze jeśli się nie ma studiów jest się pseudointeligentem, a biorąc pod uwagę, że czas młodości wampirki minął już jakiś czas temu, i lata studenckie przypadałyby gdzieś na połowę 80-tych XX wieku nie ma co się podniecać, wtedy świat był troszkę mądrzejszy, i nie produkował masowo studentów, żyło się w innej rzeczywistości, i można było studiować ale popłatniej było nie.

            Chciałam jeszcze napisać słów kilka do samej wampirzycy:  Nie idź tą drogą bo to zła droga jest. Przestań marudzić, i psuć nastrój sobie, i wszystkim dookoła, jeśli uważasz (a wiem, że uważasz), że twoje życie jest nie fajne to zrób coś żeby było fajne, żyjesz w ciągłym zahukaniu, otwórz się na świat, a będzie pięknie. Jeśli chodzi o rodziców to teraz mieliby pewnie po 70 lat, i oczekiwali twojej pomocy, a nie odwrotnie jak ciągle myślisz.

            Dlatego kochani nie pozwólcie żeby wam ktoś mózg prał codzienną paplaniną nic nie wnoszącą, bo na początku nie odczujecie nic ale z biegiem czasu zrobicie dokładnie to co ja… WYBUCHNIECIE!!

sobota, 19 maja 2012, sylviaa777

Komentarze
2013/05/13 16:56:23
Tez poznalam taka osobe ,duzo czasu nìmi zajelo zanim zrozumialam ,ze trzeba skonczyc te znajomosc, zatruwala mi zycie przed, teraz jestem ta , ktora to niby jej zazdrosci. Tacy ludzie umieja tylko gadac zle o innych,znaja czy nie znaja te osoby no i oczywiscie lamentowac.Duzo by pisac ,a przede wszystkim bardzo dobrzy manipulanci.
-
2013/05/13 18:56:30
Najczęściej potrzeba troczę czasu zanim zorientujemy się, że ktoś wysysa z nas dobrą energię. Ale wtedy trzeba bez skrupułów oczyszczać atmosferę wokół siebie. Ludzie są czasami naprawdę bardzo meczący.
-
Gość: Mpar, host-46-186-39-165.dynamic.mm.pl
2013/10/14 07:50:38
Wstyd powiedzieć ale sam jestem takim wampirem.
Najgorsze, gdy wampir odbiera energię nie tylko innym ale i sobie.
-
2013/10/14 20:34:34
Podobno człowiek jest swoim największym wrogiem.