Blog > Komentarze do wpisu

Habemus papam

             Czasami jest tak, że sami nie rozumiejąc dlaczego zatrzymamy się przy czymś co do tej pory wydawało się anormalne i śmieszne, i mimo, że nadal dla nas takie pozostanie, przez krótki czas potrafiło nas pozytywnie zaskoczyć. Dlatego odejście od norm raz na jakiś czas jest twórcze, i pokazuje jak cudownie elastyczna jest nasza inteligencja pozwalając na zrozumienie (czasem nawet zachwycenie) spraw pozornie nas nie interesujących.

            Właśnie to dzisiaj przydarzyło się mnie… Od jakiegoś czasu miałam w planach obejrzenie filmu włoskiej produkcji pt.: „Habemus Papam” nie ze względu na tytuł którego Polakom tłumaczyć nie trzeba, a na podobno lekko komediowe podejście do tematu, i znakomitą rolę Jerzego Stuhra.

            Od razu powiem, że zaskoczyłam się bardzo mile bo film naprawdę podany jest z lekka nutką humoru, i to naprawdę zjadliwą i nie przesadzoną, która zadowoli najbardziej ortodoksyjnych wyznawców którzy powiedzieliby, że absolutnie z takich spraw żartować nie można. Wszystko tu jest do zaakceptowania. Film opowiada o konklawe, które odbyło się po śmierci papieża-Polaka. Podczas kilku dni odizolowania kardynałów od świata w końcu prawie jednogłośnie wybierają godnego  (jak im się pewnie wydawało) następcę, który jak każdy z nich w skrytości ducha absolutnie nie chce następcą zostać. Jednak stało się, biały dym pofrunął w przestworza, wierni szaleją, okno się otwiera, ogłoszenie o wyborze nowego papieża idzie w świat, a tu następcą zaczynają targać niepokoje. W rezultacie zamiast na balkon ucieka do swoich apartamentów. Jest zdruzgotany bo pragnął życia w prostocie, czuje się niegodny powierzonej funkcji mimo, że jest skromny, i głęboko wierzący. Na pomoc przychodzi mu rzecznik Watykanu którym jest nie kto inny jak Rajski (Jerzy Stuhr) i pewien profesor psychiatrii który z kolei ma pomóc w wyleczeniu wszystkich demonów nowego papieża, i pomocy w oswojeniu się z czcigodną funkcją.

            Kardynałowie przedstawieni są naprawdę ciekawie. Są to osoby które grają w karty, sprzeczają się, ćwiczą, układają pasjansa, tańczą, a nawet namówieni przez profesora organizują zawody w piłce siatkowej. Wszystko pokazane jest naprawdę fajnie, zawody to istna komedia, ale kiedy trzeba stanąć do ważnych rozmów wszystko schodzi na dalszy plan. Fachowcy chciałoby się powiedzieć. Film polecam ze względów nowatorskich bo nikt wcześniej nie przedstawił tego tematu w sposób komediowy czy po prostu ludzki. Poza tym na zobaczenie zasługuje oczywiście Jerzy Stuhr, który na środku ruchliwej Rzymskiej ulicy klnie po Polsku co można całkowicie usprawiedliwić bo nieoczekiwanie sytuacja wymyka się spod kontroli.

            Od razu muszę zaznaczyć, że filmy o podobnej tematyce kompletnie mnie nie interesują. Nie oglądam takowych z prostej przyczyny. Nie wierzę w ludzką twarz kościoła. Więc… sceptycyzm był uzasadniony. Na szczęście po obejrzeniu uleciał.

sobota, 02 czerwca 2012, sylviaa777

Polecane wpisy