Blog > Komentarze do wpisu

historie miłosne

 

           

             Eric – Emmanuel Schmitt to francuski pisarz którego przedstawiać nie trzeba znają, i podziwiają go wszyscy. Ja również przeczytałam większość jego książek, i choć rzeczywiście już po kilku zdaniach daje się odczuć jego wyjątkowość to nigdy nie czułam, że jego książki są szczególne w moim życiu, ot krótkie, przyjemne historyjki. Nawet najsłynniejsza z nich „Oscar i Pani Róża” była dla mnie niczym więcej jak tylko smutna książką ale nie aż tak by jak większość, ronić łzy. Może to kwestia mojego niezrozumienia, może nie ten czas w życiu ale odczucia opisane w tamtej książce były mi na szczęście zupełnie obce, jednak miłość już nie…

            „Historie miłosne” to zbiór siedmiu genialnie dobranych opowiadań, i dołączonego dramatu „Tektonika uczuć”. Mamy tu i „Marzycielkę z Ostendy”, i wspomnianą wcześniej słynną już „Tektonikę uczuć”, i mnie osobiście najbardziej poruszającą „Kobietę z bukietem”, jednak te siedem opowiadań wybranych jest tak, że każde zachowuje swój niepowtarzalny charakter.

            Czytając odnajdujemy w nich siebie co umożliwia nam spojrzenie na niektóre osobiste sprawy z innej perspektywy. Jednak jeśli ktoś myśli, że „Historie miłosne” są lekturą lekką i łatwą to się myli. Oblicza miłości przedstawione w książce są bynajmniej nie harlequin’owe. Schmitt fantastycznie przedstawia całą paletę kolorów tego wyjątkowego uczucia, jest tu miłość młodzieńcza, zakazana, niespełniona, tragiczna jednak jest to zawsze miłość trudna, dojrzała.

            Historia bohaterek poszczególnych opowiadań pokazuje jak wiele trzeba znieść, jak silnie wierzyć, w porę się obudzić, jak bardzo wierzyć, i jak walczyć by uczucie do którego dąży cały świat było możliwe.

            Czytając „Historie miłosne” nie można nie zauważyć przeplatającego się motywu śmierci która jest spowodowana zawałem serca. Widocznie autor ma swoje własne, osobiste doświadczenia z tym związane. Jednak to tylko dodaje smaku opowiadaniom uświadamiając, że miłość to nie tylko książę, i biały koń.

            Czyta się te 460 stron bardzo szybko, bo też wciągają ogromnie. Jest to książka którą polecam każdej kobiecie bo w każdej bohaterce odnajdziemy kawałek siebie, poza tym, jak się okazuje Schmitt świetnie zna kobiecą psychikę.

            Dodam jeszcze tylko, że wiosną byłam na świetnej sztuce teatralnej pt. „Małe zbrodnie małżeńskie” było to oczywiście przeniesione na deski teatralne opowiadanie Schmitt’a. Po przeczytaniu dramatu „Tektonika uczuć” mam nadzieję, że spotka ją to samo.

poniedziałek, 06 sierpnia 2012, sylviaa777

Polecane wpisy