Blog > Komentarze do wpisu

Panie z Cranford

 

          

          Elizabeth Gaskell to angielska pisarka tworząca w mojej ulubionej epoce wiktoriańskiej którą poznałam już kilka lat temu czytając napisaną przez nią pierwszą biografię Charlotte Bronte. Później przyszła kolej na jej genialne opowiadania o duchach zaliczane do fikcji gotyckiej. W każdej swojej powieści pięknie przedstawia obraz życia różnych warstw społecznych, i w „Paniach z Cranford” nie było inaczej.

            To powieść obyczajowa w której autorka przedstawia kawałek życia kilku starszych pań żyjących w pewnej małomiasteczkowej społeczności, które stoją na straży moralności, nie zapominając jednak o przyjaźni, dobroci, pomocy jeśli którakolwiek z nich byłaby w potrzebie.

            Na co dzień wiodą życie typowe dla swoich czasów, spotykają się regularnie o wyznaczonych porach by poplotkować czy zastanowić się jaki kolor czepeczka czy sukni kupić, wieczorami chadzają na przyjęcia na których piją wino które z oszczędności pozostało po poprzednim spotkaniu, jedzą skromne kanapeczki, wychodzą na przedstawiania np. sztuczek magicznych,  ale cały czas niestrudzenie pilnują by wszystko co robią odbywało się w zgodzie z panującymi zasadami jakby nie patrzeć trywialnych dla nas obecnie konwenansów.

            Można by „Panie z Cranford” uznać za próżne… można by, jednak kiedy przychodzi czas próby są sobie prawdziwym oparciem, każda może liczyć na pomoc, a to przy pielęgnacji chorej siostry, szyciu koszul, czy choćby przy segregowaniu starych rodzinnych listów. Taka prawdziwa damska solidarność kiedy starość męża zabrała lub życie się tak potoczyło, że go nigdy nie było, i samotność wkradła się na stałe do życia.

            Mnie w książce zachwycił opis zwyczajnego życia (to jest domena wszystkich książek epoki wiktoriańskiej, nie tylko tej) jak autorka pięknie opisuje pozornie nudną codzienność która przecież składa się na całość naszego życia. Jak ukazuje cechy charakteru człowieka odkrywając zarazem jego ludzkie ułomności, które okazują się niezmienne na przestrzeni lat.

            Elizabeth Gaskell przedstawia nam ówczesne zwyczajne życie które jest dla nas tak nierealne, że czytając nie mogłam oprzeć się wrażeniu ciągłej komedii. Perypetie Pań przez niemal całą książkę przywoływały na moje usta lekki uśmieszek, a przecież tam są przedstawione poważne sprawy. Jednak odległość czasowa między sukniami Pań z Cranford, a moimi spodniami z Opola to 160 lat więc jej odbiór wtedy, i teraz jest zupełnie inny. Bo jak teraz poważnie podchodzić do śmiertelnego lęku przed duchami, wymyślonym irracjonalnym napadem na dom, czy lękiem przed mężczyzną czyhającym pod łóżkiem, i to nie lękiem na kilka chwil lecz strachem, który obezwładniał, kazał mdleć lub nie pozwalał zasnąć przez całą długą noc.

            Jednak takie było życie, tak były wychowywane kobiety, taka była moda, i tak sobie myślę, że chociaż fajnie byłoby założyć na siebie piękną szeroką suknię, i modny czepeczek to cieszę się, że przeminęła. Teraz jeśli ktoś chce może z rozrzewnieniem przywoływać w wyobraźni tamten miniony czas sukien, balów, i podwieczorków, kiedy mały codzienny światek był wielkim wszechświatem.

            Książka oczywiście nie spodoba się wszystkim, nie ma tu dramatycznej akcji, czy wielkiej miłości która góry przenosi, to książka o życiu, o problemach, troskach, i przemijaniu. Zmieniamy się, raz jesteśmy dobrzy, raz źli, jednak wszystko co nam życie zsyła jest naszym bagażem doświadczeń na podstawie których powoli budujemy własny obraz świata.

            Żałuję, że w Polsce nie ma jakiegoś nowego wznowienia tej książki, ja czytałam chyba jedyną dostępną wersję z 1970 roku, i powiem szczerze, że te 40 lat robi wielką różnicę w odbiorze. Jednak lepsza taka wersja niż żadna.

            Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć serial nagrany przez stację BBC z genialną rolą Judy Dench to może bez trudu znaleźć go w internecie, na YT również, choć wersji polskiej tam brak. Poniżej angielskojęzyczny treiler:

środa, 05 września 2012, sylviaa777

Polecane wpisy