Blog > Komentarze do wpisu

Elegia

 

     

          „Elegia” to jeden z najbardziej niesamowitych filmów jakie widziałam. Po raz pierwszy zobaczyłam go w 2008 roku kiedy to wszedł na ekrany kin. Dzisiaj obejrzałam go po raz drugi co jest tym bardziej niezwykłe gdyż ja poza kilkoma wyjątkami (zdarzającymi się raz na kilka lat) nie oglądam filmów po raz drugi.

            Film opowiada historię pewnego znanego krytyka teatralnego, który mając ponad 50 lat, i jedno małżeństwo za sobą, nie szuka stałych związków, wręcz panicznie się ich boi. Jednakże od 20 lat jest związany (jeśli można nazwać to związkiem) z kobietą, która wpada do jego mieszkania raz na jakiś czas na kilka godzin, w wiadomym celu. Nie przeszkadza mu to jednak umawiać się również ze sporo młodszymi od siebie studentkami. Pewnego wieczoru na przyjęciu, które sam organizuje z okazji zakończenia roku akademickiego, poznaje bliżej pewną studentkę, którą widział na swoich wykładach. Consuela (Penolope Cruz) jest z pochodzenia Kubanką, a przy okazji przepiękną kobietą. Zaczynają się spotykać, i wbrew różnicy wieku szaleńczo kochać. Consuela jest ponad 30 lat młodsza jednak David (Ben Kingsley) szalenie jej imponuje, jest profesorem, zna się na sztuce, gra na pianinie, chce jej pokazać cały świat.

            On jak sam przyznaje kocha po raz pierwszy, boi się tego słowa, boi się uczuć, jednak nie da się ukryć, że szaleje z miłości. Jednak świadomość, że tą miłość dzieli tak duża różnica wieku sprawia, że nie może się przełamać by się na nią otworzyć. Kiedy obiecuje ukochanej, że tym razem pojawi się na przyjęciu u jej rodziców, którzy chcą go wreszcie poznać – tchórzy. Myśli, że zostanie wyśmiany, że rodzice będą w jego wieku, że doświadczy zażenowania, i fałszu. Rezygnuje w ostatniej chwili, przez co ich drogi rozchodzą się na kilka lat.

            W międzyczasie jego życie przemija wydawałoby się bardziej niż jej, on przecież cieszy się każdym dniem, ona pewnie przepuszcza je przez palce. Zdruzgotany zagłębia się w pracę i zmaga z odejściem starych przyjaciół. Kiedy w Sylwestrowy wieczór odsłuchuje nagraną na sekretarkę wiadomość od Consueli, która koniecznie chce się z nim zobaczyć nie przypuszcza nawet, że to spotkanie tak wiele zmieni.

            Film pełen jest zadumy, smutku, stonowanej muzyki, refleksyjności, liryzmu, i kiedy wydarzenia ostatnich 30 minut zaczynają zmieniać wydawałoby się ukształtowany obraz całego filmu, nie można powstrzymać łez. Jak to możliwe że czas Consueli płynął szybciej?

            Film na podstawie powieści „Konające zwierzę” Philip’a Roth’a. 

niedziela, 14 października 2012, sylviaa777

Polecane wpisy

Komentarze
roug-ette
2013/04/02 20:14:36
Piękny i poruszający obraz. Też zamierzam obejrzeć go jeszcze raz.
-
Gość: Sylvia, *.opole.hypnet.pl
2013/04/02 20:36:01
Mądre filmy mają to do siebie, że ponownie przyciągają byśmy za każdym razem odkrywali w nich coś nowego :)