Blog > Komentarze do wpisu

Pięćdziesiąt twarzy Grey

            Papier użyty do druku tej grafomanii powinien był być wykorzystany w szczytniejszym celu. Zaczęłam zaciekawiona z nastawieniem na mroczny erotyk, ale po pierwszych dwóch stronach zwątpiłam w potencjał pisarski pani E.L. James.  Książka jest do bólu przewidywalna. Na dodatek większość zdarzeń nie ma racjonalnego wytłumaczenia porządku przyczynowo-skutkowego.

            Główna bohaterka jest antypatyczna, i doprawdy żałosna. Jest 21 letnią studentką, jednak zachowuje się jak 13-latka. 27 letni Grey natomiast jest przykładem szowinistycznego sadysty. Podobno jego zachowanie usprawiedliwia fakt, że był maltretowany jako dziecko. Biedaczek. W kontekście tej powieści pojawiło się stwierdzenie, że to saga Zmierzch dla dorosłych. Muszę przyznać, że jeśli powieści Meyer stanowiły inspirację dla James, to zostało to uzmysłowione czytelnikowi w bardzo dosadny sposób, poprzez przeniesienie wręcz żywcem trójkąta Bella-Edward-Jacob i odtworzenie go w formie Anastasia (głupkowate i niezdarne dziewczątko) – Grey (niebezpieczny i fascynujący typ o praktycznie boskiej urodzie) – Jose (latynoski przyjaciel Anastasii, praktycznie brat, którego niegdy nie miała, a który chciałby być kimś więcej).

             Ana zdaje się być całkowicie odrealniona. Nie ma pojęcia kim jest Grey, choć najwyraźniej trąbi o nim cały kraj. Każda osoba, która spotka Grey’a na swojej drodze zdaje się omdlewać z wrażenia, i tylko główna bohaterka stawia opór jego czarowi. Zagadką dla mnie pozostanie w jaki sposób młoda studentka rozwija praktycznie obsesję na punkcie tego narcystycznego typa. Poza faktem, że wygląda jak z żurnala, i jest bajecznie bogaty, Grey nie przedstawia swoją osobą nic wartościowego, a już na pewno nie intrygującego. W zasadzie jedyne co go interesuje to władza nad innymi. A datki dla uczelni, i zestaw drogich hobby? Cóż, wszyscy tak robią, prawda? Każda dorosła i nieco tylko oczytana kobieta zignorowałaby antypatycznego Grey’a po pierwszym spotkaniu, a po drugim uciekła z krzykiem. Ana jest bardzo oczytana, ale najwyraźniej wykształcenie wyższe to za mało, by poznać się na panu Grey’u. Podobnie jak seria erotycznych sesji S-M. Po przeczytaniu kilku recenzji 50 TWARZY GREY’A i kilku stron samej powieści można bez pudła rozwikłać większość schematów zawartych w książce bez czytania jej. Grey to manipulant szukający bezbronnej ofiary, głupiutka i naiwna jak dziecko Ana to idealna kandydatka na rzeczoną ofiarę.     

czwartek, 13 grudnia 2012, sylviaa777

Polecane wpisy

Komentarze
2012/12/13 14:48:30
mnie do tego wszystkiego wykończyły "o święty Barnabo", wewnętrzna bogini i podświadomość - na pewno nie sięgnę po kolejne części, dawno nie czytałam tak kiepskiej książki

pozdrawiam :))
-
2012/12/13 15:58:15
Dla mnie po kilku stronach było jasne, ze to nie jest erotyk tylko komedia w dodatku żenująca. Poza tym wiecznie rumieniaca sie Ana, "niedotykalski" Grey czy jak mówisz wewnętrzna bogini najzwyczajniej irytują. Jednak ostatnie 10 stron pozwala sadzić, że Ana weźmie sie w garść. Ale zdecydowanie to nie jest dobra ksiażka ;))
Pozdrawiam ;)