Blog > Komentarze do wpisu

Na zakręcie roku

            Irlandia kojarzy się nam Polakom z wielką emigracją zarobkową ostatnich lat. Jednak jest to wyspa oferująca poza kwestiami materialnymi jakie automatycznie nam się nasuwają, również niezmącone piękno przyrody jeszcze w wielu miejscach zupełnie pierwotnej.

           „Na zakręcie roku” to opisany przez Michael’a Viney dziennikarza „Irisch Timsa” zajmującego się pisaniem felietonów o ekologii, rok życia na surowej irlandzkiej prowincji. Pewnego dnia postanawia z żoną, że miasto nie ma już dla nich nic do zaoferowania, i przenoszą się wraz z córeczką do niewielkiego starego domu nad oceanem. Uczą się swojego nowego życia podpatrując sąsiadów, czytając książki ale przede wszystkim poznając przyrodę, i pory roku które na wsi rządzą się innymi prawami. Trzeba wiedzieć kiedy coś zasiać, a kiedy zebrać czy ściąć, żeby zimą było co jeść. Wszystko co do tej pory znali okazało się nieprzydatne, jednak dopiero tam na tych zimnych, i wietrznych terenach poczuli, jak wielką miłością darzą swój własny supermarket który dostarcza im to co najlepsze, zrodzone z ciężkiej pracy własnych rąk, i mieszczące się za drzwiami.

                                                                                                                                                80-letni Vinney opisuje swoje doświadczenia tak pięknie, i z taką pasją, że trudno nie zachwycić się nawet tym ciągle wyjącym wiatrem (który nierozerwalnie wiąże się z książką jeśli tylko o niej pomyślę) tym trudem oporządzania zwierząt w oborze, łowieniem ryb w zimnej wodzie oceanu. Ale nie to jest najważniejsze w jego książce, autor ma tę moc pokazywania, że życie to suma małych zdarzeń które doświadczamy, obserwujemy, wykonujemy, powtarzamy, i które składają się w coś najważniejszego w codzienność.

           Nie przypominam sobie żadnego pisarza obserwującego z taką uwagą zupełnie zwyczajny świat. Viney potrafi wypatrzeć motylka, jakiegoś małego skorupiaka, meduzę, i opisywać go wciągając nas w swój świat, i sprawiając, że stoimy z nim na tym polu czy plaży, i autentycznie zachwycamy się poszczególnymi ziarenkami piasku. Przez to jest genialny, jednak dla mnie czasami trochę przynudny mimo, że kocham zwierzęta, i przyrodę oraz wszystkie aspekty z tym związane nie chciało mi się już po raz któryś zgłębiać tajemnicy ślimaka czy muszki. Jednak autor ma wyczucie bo kiedy zaczynało mi się dłużyć kończył, i przenosił się w inny rejon.

          Książka naprawdę godna uwagi, gdzie małe sprawy okazują się wielkimi rzeczami. Podzielona na dwanaście miesięcy jest swoistą pochwałą życia wśród przyrody. Aż chce się sięgnąć po świeżą marchewkę ;)

poniedziałek, 07 stycznia 2013, sylviaa777

Polecane wpisy