Blog > Komentarze do wpisu

Życie Pi

           Kiedy z dobre 10 lat temu czytałam książkę pt. „Życie Pi” napisaną przez Yana Martela była to jedna z najlepszych książek jakie wtedy czytałam, teraz po tych 10 latach wracam pamięcią do tamtych chwil, a przekonanie ciągle jest aktualne. Bez dwóch zdań jest to niezwykła opowieść, którą teraz na dodatek możemy zobaczyć w kinie, a film (w reżyserii Anga Lee) na szczęście walory książki jeszcze podwyższa.

            Piscine Molitor Patel – w skrócie Pi urodził się w Indiach gdzie mieszkał do 16 roku życia razem z rodzicami i starszym o 2 lata bratem Ravim w bliskim sąsiedztwie zoo, które to przedsiębiorczy ojciec otworzył zaraz koło hotelu w którym pracował. Jednak po kilku latach rodzice postanowili dla zapewnienia lepszej przyszłości synom zamknąć zoo, sprzedać zwierzęta i przenieść się do Kanady. Więc pewnego dnia Pi zostawiwszy za sobą swoją ukochaną ojczyznę znalazł się na statku którym to zmierzali ku lepszej przyszłości. Oprócz rodziny na statku znalazły się wszystkie zwierzęta, które ojciec chciał za cenę znacznie wyższą niż w Indiach sprzedać zainteresowanym ogrodom zoologicznym w Kanadzie. W klatkach płynęły żyrafy, zebry, wszelkiej maści małpy, lwy, hieny. Kiedy wydawało się, że nic nie jest w stanie zmącić szczęścia przyszłości, i pokrzyżować planów ojca nadszedł straszliwy sztorm, który w oka mgnieniu zatopił statek.  Z całej rodziny uratował się tylko Pi, który siłą został wepchnięty do szalupy ratunkowej. Tak walcząc z wiatrem, i falami o wysokości gór przetrzymał do rana. Jakież było jego zdziwienie kiedy zobaczył, że w tej samej łodzi oprócz niego samego znajduje się jeszcze zebra, rozszalała hiena, której instynkt podpowiada zabijać wszystko co żywe, Orangutanica-Oranżada, i dostojnie piękny lecz śmiertelnie niebezpieczny tygrys bengalski-Richard Parker.

            Rozszalałe sztormy, żar z nieba, a do tego ciągle chybocząca się łódź, ograniczone ilości jedzenia, i do wykarmienia głodnego tygrysa, który jeśli nie zaspokoi swojego apetytu pięcioma kilogramami mięsa dziennie (jak to robił w zoo) zacznie polować na nas ten bogobojny wegetarianin musi nauczyć się zabijać. Jego miłość do zwierząt wyciska najzwyczajniej łzy z oczu.

             Film sprawia wrażenie bajkowości jednak gdy się w niego zagłębimy odkryjemy jego wielowymiarowość. Piękne obrazy, cudowna muzyka, sprawia, że obcujemy z czymś naprawdę wzruszającym, i wyjątkowym. Cudowna opowieść o rozbitku, który znajduje sposób na niemożliwe, i przesuwa granice.

środa, 09 stycznia 2013, sylviaa777

Polecane wpisy