Blog > Komentarze do wpisu

Zamieć śnieżna i woń migdałów

           Nie jestem fanką kryminałów, w całym swoim życiu przeczytałam może dwa i zupełnie mnie nie wciągnęły a nazywały się niby ”klasyką gatunku” co więcej nawet filmy o tej tematyce omijam z daleka. Jednak Nowy Rok zaczęłam z postanowieniem, że czasami dam szansę temu czego teoretycznie nie tykam z założenia, a nóż będę mieć kolejny gatunek literacki do czytania. Idąc tym tropem kupiłam na przełomie roku najnowszą książkę Camilli Läckberg, autorki modnych obecnie szwedzkich kryminalnych bestsellerów pt. „Zamieć śnieżna i woń migdałów”. Książka idealnie nadawała się na start gdyż ma tylko 99 stron, a tyle jestem zawsze gotowa przeczytać nawet jakby okazała się całkowitym niewypałem.

       Cała akcja rozgrywa się tydzień przed Świętami Bożego Narodzenia. Martin Molin chłopak Lisette zostaje zaproszony na  wyspę Valö gdzie przez weekend podczas rodzinnego zjazdu ma towarzyszyć swojej dziewczynie. Jednak to nie będzie sielankowe spotkanie, w powietrzu krąży śmierć roztaczając tajemniczą woń migdałów. Wyspa staje się pułapką bez wyjścia, opady śniegu, i szalejąca burza śnieżna uniemożliwiają wydostanie się na stały ląd, wiatr zrywa linie telefonicznie, a komórki tracą zasięg. Martin z zawodu policjant okaże się najważniejszą postacią na wyspie musi bowiem wyjaśnić kto, jak, i dlaczego sieje śmierć.

           Książkę można przeczytać jeśli się akurat nie ma niczego innego na podorędziu, niby dość ciekawa jednak jakoś mnie nie przekonała do końca, plusem jest to, że z racji małej objętości cała akcja musi rozgrywać się szybko, przyznam szczerze, że gdybym miała czekać 500 stron na poznanie zakończenia to bym jej nie doczytała.


         Pozytywem jest też odpowiednia pora roku na lekturę, żałuję tylko, że nie przeczytałam ją wtedy kiedy kupiłam tzn: przez Świętami wtedy jeszcze bardziej mogłabym wczuć się w klimat (myślę tu o warunkach pogodowych). Właściwie książce nie mam nic do zarzucenia, jest w niej wszystko co w kryminale być powinno jednak ja jak nie przepadałam za tym gatunkiem literackim tak nie przepadam nadal, książka nie zmieniła mojego podejścia, jednak teraz już wiem, że krótki kryminał raz na jakiś czas jestem w stanie przeczytać. Dobre i to, a Wy musicie sami się przekonać ja nie jestem w tym wypadku dobrym doradcą. Nawet ta recenzja jakoś wyjątkowo opornie mi szła.



sobota, 09 lutego 2013, sylviaa777

Polecane wpisy

Komentarze
prosperiusz
2013/02/17 11:00:46
Skandynawia jest teraz prawdziwym zagłębiem kryminałów, może to przez małą ilość słońca? Pozdrawiam, ciekawy blog :)
-
Gość: Sylvia, *.opole.hypnet.pl
2013/02/17 13:01:17
Mnie się wydaje, że Skandynawia ma sprzyjajacy klimat do odbioru kryminałów przez czytelników. Mróz, śnieżyce, większa część roku w ciemnościach, od razu roztaczają aurę jeśli nie grozy to przynajmniej podejrzliwości. Wydaje mi się, że aspekt tajemnicy w tej ksiażce jest o wiele bardziej odczuwalny poprzez opis srogiej zimy, niż byłby w tropikach.
Dziękuję za miłe słowa :)