Blog > Komentarze do wpisu

Wszystkie boże dzieci tańczą

           Wszystkie książki Haruki Murakami’ego są dla mnie fenomenalne. Bo musi być coś fenomenalnego w pisarzu, który tworzy dzieła tak pokręcone, nieprzewidywalne, trudne, i nierzadko odrealnione, przekazując tym samym tak cudowne uczucia. Mój zachwyt wzrasta z każdą kolejną przeczytaną książką tego autora, i tym razem czytając „Wszystkie boże dzieci tańczą” już po kilku zdaniach zupełnie pochłonął  mnie przedstawiony przez autora świat.

            Ta książka to zbiór kilku opowiadań, których wspólnym mianownikiem jest trzęsienie ziemi w Kobe z 1995 roku, które popycha bohaterów do podróży.. a są to podróże nie tylko w sensie geograficznym ale również, i duchowym.

            Murakami w tym małym tomiku opowiadań przedstawił całą galerię postaw Japończyków wobec trzęsienia ziemi. Od wielkiego zmartwienia aż po krańcową obojętność. Jedni w Kobe zostawili bliskich lub wrogów, drugich nie obchodzi nawet artykuł w gazecie na ten temat. Tak naprawdę "Wszystkie boże dzieci tańczą" przypomina bardziej wielowątkową sześcio rozdziałową powieść niż zbiór niepowiązanych ze sobą opowiadań. I mimo, że opowiadania zostawiają po sobie duże wrażenie ja wolę Murakami’ego w szerszej powieściowej formie.

            Niesamowite jest to uczucie kiedy otwieram jakąkolwiek książkę Murakami’ego, i po kilku zdaniach już wiem, że tym razem przygoda będzie zupełnie nieprzewidywalna bo tak może pisać tylko on. Nie wiem na czym polega jego fenomen, może na tej całej Japońskości, która jest moim zdaniem największym walorem pisarza, nie stara się przenieść powieści na zrozumiały dla większości świata grunt zachodu ale pozostaje w swoim ojczystym świecie tak magicznym, a już na pewno różnym od całej reszty. Jego powieści to magia, uczucia, i S-F ale tak połączone ze sobą, że mogę śmiało powiedzieć że Murakami to dla mnie jeden z najlepszych pisarzy świata.

            Jakże się zdziwiłam kiedy znalazłam film z 2007 r. pod tym samym tytułem. Okazuje się, że powstał na podstawie jednego z opowiadań, właśnie tego tytułowego. Było dla mnie sprawą zupełnie oczywistą że melancholia Murkami’ego wcześnie czy później trafi na ekran jednak nie miałam pojęcia, że to już się stało. Nie dane mi było jeszcze filmu zobaczyć także nic więcej powiedzieć nie mogę jednak myślę sobie, że ta specyficzna poetyckość może istnieć tylko w jego książkach. Jednak film jest więc zainteresowani mogą poszukać na własną rękę.

czwartek, 07 marca 2013, sylviaa777

Polecane wpisy