Blog > Komentarze do wpisu

Moje drzewko pomarańczowe

 

            W latach 30 ubiegłego wieku mieszkał w Brazylii pewien niezwykle inteligentny 6-letni chłopiec. Mogłoby się tak zaczynać tysiące powieści, i każdy kto przeczytałby to zdanie byłby przekonany, że ta historia nie mogła rozwinąć się źle, a jednak… Przeczytałam dzisiaj najbardziej poruszającą powieść swojego życia, może własne dlatego tak poruszającą, że bohater książki jest 6 letnim chłopcem, i jest niezwykle inteligentny, na imię mu Zeze….

            Tą niezwykłą w dodatku autobiograficzną powieścią opowiedzianą słowami dziecka jest „Moje drzewko pomarańczowe” autorstwa brazylijskiego pisarza José Mauro de Vasconcelos.

            Najprościej mówiąc to historia urodzonego w bardzo biednej rodzinie chłopca, który przeżył ogrom cierpienia, przez swoją ciekawość świata, nieprzeciętną inteligencję, wrażliwość, wielką wyobraźnię oraz marzenia. Nie przystawał do ogółu za co był nieustannie fizycznie, i psychicznie katowany. Los jest dla niego tak okrutny, że w czytelniku z każdą przeczytaną kartką narasta sprzeciw czy wręcz agresja by potrząsnąć tą rodziną, i najzwyczajniej nie pozwolić. Zeze tak bardzo pragnie miłości, że wystarczy kropla ofiarowanej czułości by wszystko odmienić, i sprawić by życie nabrało sensu. Ciągle zadawałam sobie pytanie czy można być dorosłym mając 6 lat? I ciągle odpowiadałam sobie, że przecież nie można, więc jak to możliwe, że zabrania się dziecku bycia dzieckiem.

            Nieprawdopodobna wydała mi się ta ciągła walka w duszy chłopca, który tak bardzo stara się być grzeczny czyli jak mu mówią rodzice dorosły, jak ogromną siłą woli powstrzymuje się przed zrobieniem czegokolwiek z obawy, że zostanie to źle odebrane, i znowu spotka go kara. Książka jest porażająca nie mam słów nawet by ją opisać, jest tak przygniatająco smutna, że łzy lały mi się strumieniami gdy czytałam o tych wszystkich niesprawiedliwościach, które go spotykały.

            Tak sobie myślę, że jeśli człowiek ma przeciwko sobie cały świat, bo przecież nierzadko się tak zdarza, że „za nic” spadają na ludzi najgorsze doznania, i kiedy siłą rzeczy wychodzi się na prostą, ale wtedy znowu spada na człowieka szereg dramatycznych okoliczności to nie ma mocnych, świat go pokona, tak było z Zeze, on wiedział, że najgorszy

„Ból to nie znaczy brać w skórę do nieprzytomności. To nie znaczy skaleczyć się w nogę odłamkiem szkła. Ból to znaczy, że boli calutkie serce. Ból to nie chcieć poruszyć ręką ani nogą, i nawet nie mieć ochoty ruszyć głową na poduszce„.

            Jednak mimo wypływającego zewsząd smutku to też książka o nadziei, kto przeczyta dowie się, że noc zawsze przemija.

            Jeśli ktoś myśli, że „Oscar i Pani Róża” to smutna książka to po przeczytaniu „Mojego drzewka….” diametralnie zmienią mu się priorytety. Książka jest jedyna w swoim rodzaju ale jeśli miałabym ją porównać do jakiejkolwiek innej byłby to „Mały Książe” choć ładunkiem emocjonalnym zdecydowanie go przewyższa. Książkę powinien przeczytać każdy, bez względu na wiek po niej naprawdę widzimy, i słyszymy więcej.

            Losy małego Zeze można śledzić w kolejnych dwóch autobiograficznych powieściach pisarza „Rozpalmy słońce”, i „Na rozstajach”. 

środa, 03 kwietnia 2013, sylviaa777

Polecane wpisy