Blog > Komentarze do wpisu

Drobne szaleństwa

            Czy można cierpieć mając w życiu wszystko co do szczęścia potrzebne? Czy można cierpieć bez powodu? Można. Maja Murzynowska bohaterka książki „Drobne szaleństwa” Kai Malanowskiej to 35 letnia warszawianka, żona, matka dorastającej córki, osoba wykształcona, zamożna, posiadająca kochających rodziców, i oddanych przyjaciół więc w zasadzie wszystko co jest potrzebne by żyć szczęśliwie. Jednak Maja ciężko choruje nie jest to choroba ciała, a duszy. Osobom postronnym ciężko to zrozumieć bo zewnętrznie Maja jest zdrowa, może chodzić do pracy, teoretycznie nic ją nie ogranicza, czasem tylko świat zawiruje, serce szybciej zabije, pot oblepi ciało, no i jeszcze te łzy, i smutek przeraźliwy to jedno co jest w nadmiarze. Więc dlaczego dzieje się tak, że wszystko sama zaczyna niszczyć, że świadomie ten poukładany, bezpieczny świat wokół zamienia w zgliszcza? Odpowiedzią jest depresja jedna z najczęściej występujących chorób świata, na którą przynajmniej raz w życiu zachoruje co 6 osoba.

            „Drobne szaleństwa” to książka pisana przez autorkę kiedy ta również zmagała się z depresją mamy wiec do czynienia z autobiografią, napisaną tak, że jest to przede wszystkim świetna powieść obyczajowa, ukazująca kobietę udręczoną walką samej z sobą ale również pełniącą role społeczne jest przecież matką, żoną, pracownicą z których musi się wywiązywać.

            Muszę przyznać, że cierpiałam razem z Mają kiedy widziałam jak niezmordowanie walczy, i trzymałam kciuki by te ciągłe wahania nastroju w końcu przeszły. Jednego dnia wszystko wydawało się być ok., przysięgała przed sobą, że tym razem się uda, i ten optymizm zatrzyma na dłużej choćby go miała do siebie gwoździami przybijać, a dnia następnego z obezwładniającego smutku, bólu duszy, i strachu nie mogła podnieść się z łóżka.

            Jak trudna musi być to walka kiedy teoretycznie nic nam nie jest a jednocześnie odczuwamy niezidentyfikowany strach przed wejściem do autobusu, metra, windy, najprostsze czynności dnia codziennego urastają do rangi przedsięwzięcia ponad siły. Niby wiesz, że wszystko zależy od ciebie od twojego sposobu myślenia, nastawienia, ale kiedy idziesz już ulicą i czujesz, że coś dusi łapiąc za gardło, i wstrzymuje oddech, a nogi chcą biec przed siebie w panicznym strachu zaczynasz prowadzić z sobą histeryczny monolog, zapewniający, że to tylko ty sam, to twój mózg, że wszystko wokół jest dobrze, i nie ma powodu do jakichkolwiek nerwów.. Ale kiedy tak się zapewniasz wewnątrz jednocześnie wiesz, że przegrasz, umrzesz tu na tym chodniku, na tej ławce na środku ulicy, i co to ludzie powiedzą. Masz ciągły żal do siebie, że sam nie możesz sobie pomóc. Nie zrozumie tego nikt zdrowy.

 

            Po przeczytaniu uświadomiłam sobie, że między zdrowiem a chorobą psychiczną istnieje bardzo cienka granica, że depresja nie jest wynikiem tylko traumatycznych przeżyć, że zwykłe codzienne niepowodzenia też mogą doprowadzić nas na skraj rozpaczy z której na szczęście można powrócić będzie to jednak droga przez mękę. Świetna lektura, która ma to do siebie, że każda czytająca kobieta odbierze ją jako opis jej samej. Czekam na więcej.

niedziela, 12 maja 2013, sylviaa777

Polecane wpisy