Blog > Komentarze do wpisu

Obok Julii

           Z prozą Eustachego Rylskiego mam do czynienia po raz pierwszy choć w planach był już w 2006 roku kiedy to został nominowany do nagrody Nike za książkę „Wstręt” jednak tak się stało, że nie od niej zaczęłam zaznajamiać się z twórczością pisarza. Kilka dni temu zobaczyłam w dziale nowości jeszcze ciepłą powieść Rylskiego „Obok Julii” przypomniałam sobie o tej kiedyś nie przeczytanej powieści, oraz wszystkich niezmiennie dobrych słowach, które na przestrzeni lat słyszałam o jego twórczości. Musiałam ją kupić.

           Głównym bohaterem jest Jan Ruczaj, którego poznajemy dzięki swoim wspomnieniom. Upalnego lata 1963 roku Janek ma 20 lat, kumpli z którymi tworzy drużynę zafascynowaną twórczością Hemingway’a, i prócz urody nie wyróżnia się niczym szczególnym. Pracuje w bazie samochodowej w miasteczku S. w poł-zach części kraju gdzie robi dokładnie to co większość robotników w tamtym czasie – prawie nic. Nagle jego spokojne życie burzy wiadomość o przyjeździe do miasta dawnej nauczycielki języka rosyjskiego, pięknej Julii Neider. 

            Eustachy Rylski jest niezwykłym pisarzem kiedy sięgałam po tę książkę nie miałam pojęcia, że będzie napisana tak piękną polszczyzną zahaczającą prawie o poezję. Trzeba jednak otwarcie przyznać, że nie jest to książka łatwa, i prosta. Czytając nie płynie się  po zdaniach tylko czyta słowo po słowie, nierzadko by uchwycić całe sedno po dwa razy. Na początku może nas to lekko zmęczyć jednak z każdym kolejnym zdaniem zacznie zachwycać do tego stopnia, że oderwać się będzie nie sposób. Mądrość, i dojrzałość autora aż bije ze zdań, jeśli ktoś jest kolekcjonerem pięknych, mądrych czy życiowych cytatów będzie miał pole do popisu.

            Nie przypominam sobie pisarza który by tak obrazowo oddawał ulotność chwili. Pozornie nic się nie dzieje, żar leje się z nieba na zakładowy plac, na którym stoją stare Tatry rozsiewające zapach oleju, jednak bezruch tego opisu jest tylko pozorny. To niezwykłe doświadczenie patrzeć oczami autora na ten codzienny świat, który dzięki niemu nabiera magii. Nie mogłam się oderwać od czytania, w tym gorącym niespiesznym sennym klimacie mogłam siedzieć cały dzień. Czułam się jakbym obserwowała wszystko spod półprzymkniętych powiek, leżąc na kocu gdy ciepły wiatr owiewa ciało.

            Mogłoby się wydawać, że to książka w dużej mierze autobiograficzna autor podobnie jak Jan Ruczaj tyle, że w wieku 17 lat pracował w bazie samochodowej w Sobieszowie koło Jeleniej Góry, w młodości również zafascynowany był Hemingway’em, czy w końcu pracował w firmie budowlanej jednak mimo tym podobieństwom Rylski zaprzecza by Jan Ruczaj był nim.

niedziela, 02 czerwca 2013, sylviaa777

Polecane wpisy