Blog > Komentarze do wpisu

Podróż do miasta świateł. Róża z Wolskich

          Muszę przyznać, że książki Małgorzaty Gutowskiej – Adamczyk czytam dość chętnie. Nie jest to zbyt wybitna literatura, która zapadałaby w pamięć na lata, jednak pośród wszelkich ”Grochol” daje radę. Przeczytawszy wcześniej „Mariola, moje krople...” oraz „Cukiernię pod Amorem” zabrałam się za czytanie najnowszej powieści autorki pt.: „Podróż do miasta świateł. Róża z Wolskich” która po części opisuje dalsze losy bohaterów znanej jak kraj długi i szeroki „Cukierni pod Amorem”.

            Tym razem autorka łączy za sobą dwa wątki główne przeplatające się co kilka stron. Pierwszym jest wątek współczesny gdzie główną postacią jest Nina Hirsch, drugi dziejący się w pięknej scenerii belle epoque to wątek paryski moim zdaniem o wiele ciekawszy, i na szczęście dominujący w książce.

 

Gutowska-Adamczyk w Paryżu

             Paryż zaczynamy poznawać dzięki Róży Wolskiej, która jako mała dziewczynka w 1867 roku przyjeżdża tu wraz z matką. Nie jest to jednak podróż dla przyjemności, Róża od jakiego czasu nie mówi, a pewien francuski lekarz ma ją z tego wyleczyć. Początkowo zamieszkują u bogatego wuja, gdzie niczego im nie zabraknie jednak po pewnym czasie wuj umiera, a one od tej pory będą borykały się z biedą, i głodem. Z biegiem lat Róża dorasta,  okazuje się, że ma wielki talent malarski poza tym jej uroda, upór, oraz wolna wola wyzbyta z konwenansów stwarza jej opinię skandalistki co przyciąga mężczyzn. Jednak dla niej już na zawsze będzie liczył się tylko pewien książę.

 

            Jednocześnie w 2011 roku do hotelu mieszczącego się w pięknym, odnowionym pałacu w Gutowie przyjeżdża Nina Hirsch, która z zawodu jest historykiem sztuki. Właścicielka hotelu oraz cukierni „Pod Amorem” Iga Toroszyn pokazuje jej wielki portret wiszący w holu pałacu istnieje prawdopodobieństwo, że został namalowany przez światowej sławy malarkę Rose de Vallenord. Nina zaintrygowana chce odkryć tajemnicę obrazu, i przekonać się kto naprawdę był jego autorem. By się tego dowiedzieć tak jak 150 lat wcześniej Róża, wyjeżdża do Paryża.

            Książkę czyta się lekko i przyjemnie jednakże wątek Róży jest o wiele lepiej napisany, natomiast wątek teraźniejszy dla mnie mogłoby w ogóle nie istnieć. Tym bardziej, że czytając można złapać się za głowę bo dialogi są tak tandetne, że przywoływały mi na myśl te z trylogii o Grey’u. Mimo wszystko książka ciekawa, lekka, i przyjemna na pewno kupię część drugą, która ukaże się w październiku tego roku pod tytułem „Podróż do miasta świateł. Rose de Vallenord”.

 

środa, 19 czerwca 2013, sylviaa777

Polecane wpisy