Blog > Komentarze do wpisu

W cudzym domu

             Anna Kanthak znana czytelnikom jako Hanna Cygler to pisarka, która do tej pory nic dla mnie nie znaczyła na rynku literackim z prostej przyczyny, nigdy wcześniej nie słyszałam ani o nazwisku ani o książkach przez nią napisanych. Okazuje się jednak, że kilka ich było jednak  to taka literatura, która zupełnie mnie interesuje więc wiele nie straciłam. Jakich czas temu, a dokładnie w połowie lutego pojawiła się na rynku najnowsza książka Pani Cygler zatytułowana „W cudzym domu”. Sięgnęłam po nią tylko dlatego, że na podstawie ładnej okładki można było stwierdzić, że akcja rozegra się w XIX wieku co mnie akurat przyciąga jak magnes.

            Cała akcja powieści rozgrywa się w latach osiemdziesiątych XIX wieku, i kręci wokół trzech głównych postaci. Luiza Sokołowska to mająca polskie korzenie urodzona w Paryżu dziewczyna, która nie chcąc wyjść za mąż „dla pieniędzy” postanawia sprzeciwić się podstępnej matce, uciec z domu, i odszukać swojego ojca z którym nigdy nie miała kontaktu. W tym celu jedzie do Warszawy jednak przepełnia ją strach, i wielka niewiadoma gdyż nie ma pewności czy ojciec w ogóle żyje. W Warszawie natknie się na poznanego w Berlinie niemieckiego arystokratę Joachim’a Hallmann’a (von Eistetten) który z rodzinnego domu wybywa z podobnych powodów co Luiza. Tych dwoje jak nietrudno się domyślić połączy uczucie, jednak wszelkie intrygi, i knowania sprawią, ze Joachim zostanie osądzony w Cytadeli, a następnie zesłany na syberyjską katorgę. Pomoże mu w tym carski wysłannik, radca Dmitrij Szyszkin, który nienawidzi Polaków i wszystkiego co polskie.

           Jak można szybko zauważyć okres w dziejach Polski który opisuje Cygler to czas trzeciego rozbioru Polski bohaterowie pochodzą z krajów które bezpośrednio okupowały nasz kraj w tamtym czasie, to idealny temat by z tej powieści zrobić fajne historyczne czytadło jednak z przykrością stwierdzam, że mimo zakwalifikowania jej do tego gatunku nie jest to powieść historyczna. Dla mnie po prostu za mało w niej faktów.

           Takim dość ciekawym rozwiązaniem jest pozostawienie czytelnika w obecnym czasie tzn. gdy czyta się książkę ma się wrażenie, że ten XIX wiek znajduje się w modzie, sprzętach i całej otoczce ówczesnego życia, jednak poszczególne osoby są nam całkowicie współczesne. W sumie pierwszy raz spotykam się  z czymś takim, że autor umiejscawiając powieść w czasach odległych nie chce by czytelnik przeniósł się tam razem z bohaterami. Sama jeszcze do końca nie wiem czy takie rozwiązanie mi się podoba. Jednak na pewno jest ciekawie przemyślane przez autorkę.

            W książce co kilka kartek przeskakujemy albo kilka lat do przodu lub do tyłu, co chwilę poznajemy jakiś nowych bohaterów, raz jedziemy z Paryża przez Berlin do Warszawy by za chwil kilka znosić Syberyjskie mrozy poza tym od ciągłego kalejdoskopu zdarzeń może nam się nieraz pomieszać w głowie. Jednak muszę przyznać, ze autorka całkiem fajnie to wszystko połączyła, i czyta się to wszystko naprawdę ciekawie. Jednak jest jedno „ale” końcówka….. coś mi się wydaje , że Pani Cygler albo wyczerpały się wszystkie pomysły albo na siłę chciała jakoś spektakularnie zakończyć swoje dzieło. Skoro przez całą książkę tak wszystko gmatwała i mieszała to przecież zakończyć to wszystko musiała już tylko z siłą wybuchu bomby. No i wyszło beznadziejnie… o ile książce jako tako jestem przychylna to końcówka naprawdę zepsuła mi całą frajdę. No ale nic przeczytajcie sami i wyciągnijcie wnioski, książka taka typowo kobieca i wakacyjna więc pewnie znajdzie swoje zwolenniczki.

sobota, 06 lipca 2013, sylviaa777

Polecane wpisy