Blog > Komentarze do wpisu

Fale

            Postać Virginii Woolf to genialna postać angielskiej literatury. Cierpiąca na chorobę psychiczną popełnia samobójstwo wypychając kieszenie płaszcza kamieniami, i wchodząc do rzeki Ouse. Jej cały dorobek pisarski (powieści, opowiadania, nowele) przesiąknięte są dramatem jej życia choć nie tylko ze względu na treść czytane są nadal po ponad 100 latach, a przede wszystkim niezwykle wyrafinowany, poetycki styl.

            „Fale” są właśnie napisaną takim stylem powieścią opowiadającą historię życia sześciorga przyjaciół, którzy w monologach opisują własne życie nierozerwalnie połączone z pozostałą piątką. Susan, Jinny, Rhoda, Louis, Neville i Bernard (oraz tajemniczy, milczący Percival) najpierw wesoło biegają po piasku, by następnie powoli zanurzać się w falach, które nieuchronnie zmierzają ku skałom. Poznajemy ich namiętności, sukcesy, problemy, przyjaźnie, rozczarowania; obserwujemy jak z każdą chwilą wzrasta w nich coraz większe poczucie porażki, znudzenie życiem, i jednoczesna świadomość tego, że czasu nie da się zatrzymać, bo życie to ciągle powtarzająca się fala. Każdy „ (...) świt jest czymś w rodzaju odnowy. Kolejny dzień, kolejny piątek, kolejny dwudziesty marca, stycznia, września (…) Tak, to nieustająca odnowa, nieprzerwane wznoszenie się i opadanie (…)”

            Początkowe zetknięcie się z książką może przysporzyć trochę trudności, przynajmniej ze mną tak było, przyzwyczajana do czytania zrozumiałej prozy na co dzień musiałam przestawić się na 240 stron poezji. Takie niewielkie objętościowo książki czyta się właściwie w dwa, trzy dni tym razem zajęło mi to ponad tydzień. Ta trudna książka, pisana wprawdzie pięknym lecz zawiłym stylem tzw. strumieniem świadomości, wymaga od czytelnika właściwego tempa, nierzadko zmusza by się zatrzymać, i kontemplować każde zdanie po wielokroć bo każde gdzieś pod spodem zawiera obszerną treść. Nie wiem jak autorka to zrobiła ale książka każe czytać się sama, sama nas zatrzymuje, sama na powrót przyciąga.

            Już po kilku początkowych zdaniach czuje się, że to książka z tych wielkich w literaturze światowej. Przeczytanie jej do końca to wielka przyjemność, która przeradza się w podziw nad niezaprzeczalnym geniuszem autorki. Jednak muszę przyznać, ze strumień świadomości nie jest dla mnie, mimo pięknych opisów, i  nierzadko powalających myśli czytało mi się ciężko. Nie zrażam się jednak do pisarstwa Wolf bo jest absolutnie magnetyzująca, i wrócę do niej na pewno w najbliższym czasie.

czwartek, 15 sierpnia 2013, sylviaa777

Polecane wpisy