Blog > Komentarze do wpisu

Cytrynowy stolik - Julian Barnes

          Zacznę od tego, że jestem okropnie zła na autora. Dałam Barnes’owi drugą szansę ale jej nie wykorzystał, dawno żadna książka tak mnie nie znudziła. Opowiadania nic szczególnego , jedne lepsze, drugie gorsze takie do przeczytania jednak kompletnie bez zachwytu. Podobnie sprawa się ma jak po szumie wywołanym najbardziej prestiżowa brytyjską nagroda literacką „The Man Booker Prize” za książkę „Poczucie kresu”, do ukończenia której prawie się zmuszałam. Może to wina różnicy wieku, tematem obu książek jest starość, a mnie jako osobie nadal względnie młodej daleko do zrozumienia świata ludzi w zaawansowanym wieku stąd możliwe moje niedocenianie tematu jednak wierzę że autor talent posiada, a tylko ja się nie znam, w końcu za coś tą nagrodę dostał.

            Bohaterowie są różni, należą do różnych klas społecznych, dzieli ich miejsce urodzenia, czasy w których żyją, również starość nie jest dla wszystkich jednakowa, i przechodzą przez nią na wiele sposobów. Po przeczytaniu jednego opowiadania wydaje nam się, że właściwie nie ma się czego bać, jednak po kolejnym jesteśmy już pewni, że starość to nic godnego pozazdroszczenia, właściwie każdy z bohaterów tej książki jest dziwakiem, nie wiem z czego to wynika ale mentalność starszych osób to na powrót mentalność dziecka, która u dzieci urocza u starców robi się często nie do zniesienia.

            Jedyne co odkryłam to, że nie można odebrać Bernes'owi talentu do obserwowania rzeczywistości. W pierwszym opowiadaniu które podobało mi się najbardziej bardzo obrazowo opisuje życie pewnego mężczyzny poprzez cykliczne wizyty u fryzjera od lat najmłodszych do późnej starości. Na jego podstawie widzimy jak z biegiem lat zmieniają się nasze przyzwyczajenia, upodobania, opinie. Jak niechęć, i strach dziecka po latach może się przerodzić w awersję dorosłego. Z pośród jedenastu opowiadań może ze trzy jakoś względnie mi się czytało jednak nuda jest wszechobecna, i wcale nie chodzi tu o szaloną akcję tylko wessanie mnie w opowiadaną rzeczywistość, nie lubię kiedy to ja muszę książkę „ciągnąć” wolę kiedy ona robi to za mnie. Miałam nadzieję na to, że w końcu "coś" dostrzegę w jego prozie, to „coś” co widzą jego zwolennicy, cóż… jednak nie.

            Co do tytułu to nie miałam pojęcia co ma właściwie oznaczać dopiero na 4 kartce od końca dowiadujemy się skąd został zaczerpnięty. The Lemon Table został wydany w 2004 roku jednak w Polsce dopiero w styczniu tego roku trafił na księgarskie półki.

wtorek, 17 września 2013, sylviaa777

Polecane wpisy