Blog > Komentarze do wpisu

Podróż do miasta świateł. Rose de Vallenord - Małgorzata Gutowska-Adamczyk

            Bardzo lubię książki Pani Gutowskiej-Adamczyk są lekkie, i nieskomplikowane można sie przy nich wyluzować w przerwie między ambitniejszymi pozycjami. Uważam, że jest obecnie najlepszą autorką tzw. literatury kobiecej w Polsce. Jej książki nie są tak przesłodzone jak Ficner – Ogonowskiej czy wręcz grafomańskie jak Michalak. Może dlatego, że zadebiutowała jako scenarzystka serialu „Tata, a Marcin powiedział”, a dopiero później zaczęła pisać książki najpierw dla młodzieży aż po znane bestsellery jak  trzytomowa saga  rodzinna „Cukiernia pod  Amorem” czy „Mariola, moje krople…” aż po pierwszy tom „Podróży do miasta świateł”.

              Na drugi tom trzeba było czekać rok, i tak jak w pierwszym równolegle śledzimy losy dwóch kobiet Niny współczesnej dziewczyny, która w wakacje postanawia odwiedzić Paryż, i Rose której życie toczy się w tym samym mieście tyle tylko, że wiek wcześniej. Poznajemy jej codzienne zmagania oraz perypetie uczuciowe. Tymczasem we współczesności poszukiwania Niny nie przynoszą właściwie żadnych rezultatów. Wraz z przyjaciółką o imieniu Zoe natrafia na trop tajemniczego argentyńskiego biznesmena o imieniu Ruben, który jak się okazuje nabył zamek w Val. W zamku tym przez część swojego życia mieszkała Rose ze swoim mężem i przybraną córką.

               W toku opowieści dowiadujemy się, iż stopniowo Nina i Ruben, których początkowo łączą tylko stosunki zawodowe coraz bardziej się do siebie zbliżają… Jednakże mężczyzna, który na początku wzbudzał w Ninie wręcz paniczny lęk teraz podświadomie wzbudza w niej niepokój. Nina nie jest pewna czystości Jego intencji…


             Magiczne pióro autorki przenosi nas w życie codzienne Paryża, w jego konwenanse oraz niepokoje polityczne… Pani Małgorzata uchyla nam drzwi do świata dwóch żyjących w różnych epokach kobiet, które wciąż poszukują prawdziwej miłości, poczucia bezpieczeństwa oraz akceptacji. Ukazuje też zagmatwane relacje międzyludzkie…

           Książka jest lekka i przyjemna jednak wątek Rose tak w pierwszej jak i w drugiej części jest zdecydowanie lepszy i bardziej ciekawy. Losy Niny przedstawione są dość tandetnie czasami miałam wrażenie, że autorka zaczerpnęła trochę z trylogii E.L James. Jakby nie było ten wątek równie dobrze mogłabym całkowicie pominąć.

            Jeśli, więc chcecie z jednej strony dzięki Rose zanurzyć się w atmosferę Paryża wraz z jego salonami sztuki, a z drugiej wraz z Niną odkrywać sekrety z przeszłości zapraszam Was do lektury „Podróż do miasta świateł. Rose de Vallenord”.



niedziela, 08 grudnia 2013, sylviaa777

Polecane wpisy