Blog > Komentarze do wpisu

Sześć pięter luksusu - Cezary Łazarewicz

        Jeśli chcecie się dowiedzieć jak z niepozornego XIX wiecznego sklepiku gdzie wszystkie towary mieściły się w komodzie ciotki Anieli doszło do wybudowania największego Domu Towarowego Europy Środkowej zachęcam do przeczytania  książki Cezarego Łazarewicza „Sześć pięter luksusu”  w której opisuje nieprawdopodobną wręcz historię powstałego w 1914 roku Domu Towarowego Bracia Jabłkowscy.


       Już w samą okładkę można się wpatrywać kilka minut, błądzić wzrokiem po witrażach, gustownych lampach, misternych gzymsach, plakatach ukazujących ówcześnie obowiązującą modę, szerokie schody wręcz zapraszają by wejść  do działu z bielizną, przejść przez dział kostiumów i sukien by znaleźć się na samej górze w kawiarni. Sklep był olbrzymi jak na ówczesne warunki choć i dzisiaj nie należałby do małych, wyposażony w takie nowinki techniczne jak automatyczne drzwi wejściowe czy windę, w środku można było znaleźć dosłownie wszystko, od odzieży, bielizny po dział nowinek technicznych czy sportowy, a także mekkę wszystkich warszawskich dzieci sklep zabawkowy. Wystrój sklepu był oszałamiający, a muzyka fortepianowa, która dobiegała z trzeciego piętra gdzie nierzadko przygrywała bez mała cała filharmonia powodowała taki tłok że 600 osobowy personel miał problem z poruszaniem się po stanowiskach pracy. To było nie tylko sześć pięter luksusu i nowoczesności ale również kultury - prawdziwa Kraina Czarów.


        Z każdą przeczytaną kartką uświadamiałam sobie, że owszem opisywany sklep to tylko wspomnienie przeszłości jednak jedna myśl nie dawała mi spokoju „przecież ja to rozmieszczenie, różnorodność znam z teraźniejszych Centrów Handlowych” na jak wysokim poziomie intelektualnym musieli być twórcy tego imperium, że wprowadzali w życie mechanizmy handlowe które będą obowiązywały również za sto lat? Jeśli przyjrzycie się dokładnie pięknym zdjęciom zamieszczonym co kilka stron dojdziecie do wniosku, że to co nam wydaje się nowością tak naprawdę wcale nią nie jest.

         Jest tylko jeden aspekt, która odróżnia ówczesność od teraźniejszości to podejście właścicieli do pracowników, dbałość, pomoc, zapewnienie wypoczynku w postaci wyjazdów w góry czy spływów kajakowych, opieka nad matką z dzieckiem, zapewnienie odpowiednich kursów podnoszących kwalifikacje bo choć każdy z pracowników znał przynajmniej dwa języki obce to jeśli komuś kurs językowy był potrzeby miał go na wyciągnięcie ręki. Właściciele chcieli by podwładni czuli się jakby pracowali u siebie wiedząc, że tylko tak mogą liczyć na ich lojalność co przełoży się na efektywność pracy, dzięki czemu nawet po kilkudziesięciu latach zachowały się w głowach nielicznie już żyjących ciepłe, prawie braterskie uczucia na wspomnienie rodziny Jabłkowskich. Ta książka powinna być biblią dla każdego przedsiębiorcy właśnie w kwestii poszanowania pracownika.


       Muszę przyznać, że mnie ten miniony świat zawsze ujmuje, XIX-wieczna Warszawa zauracza, wprowadza nastrój melancholii, i nasuwa zawsze tą są myśl co by było gdy nie tragiczna przeszłość historyczna 1939 roku..wielki żal.. ehh nie raz czytając łza się w oku zakręci. Pan Łazarkiewicz pisze pięknym językiem oddając w stu procentach klimat epoki więc wystarczy zacząć czytać by bez problemu przenieść się w tamten świat.

        Książkę czyta się świetnie tyle w niej ciekawostek, opowieści, faktów o których z racji mijającego czasu mało kto już pamięta. Jednak ”Sześć pięter luksusu” to historia nie tylko samego budynku ale może przede wszystkim historia losów niezwykłej rodziny, która  szanując  trud jaki do jej powstania wnieśli poprzednicy umiała z pokolenia na pokolenie kontynuować  jej rozwój. I choć od 60 lat trwają spory o odzyskanie przez rodzinę budynku zabranego przez władze komunistyczne w 1950 roku to i tak w głowach i sercach warszawiaków Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy istnieje nadal, w moim od teraz również. Można mieć tylko nadzieję, ze sprawy znajdą w końcu szczęśliwie zakończenie.


       W owym czasie istniał w Warszawie jeszcze jeden duży Dom Towarowy największy konkurent Jabłkowskich był to DT Bogusława Herse jeśli ktoś chciałby zobaczyć jak wyglądała praca subiekta, to zachęcam do obejrzenia świetnej komedii z 1933 roku pt.: „Jego ekscelencja subiekt”, której akcja rozgrywa się właśnie w magazynie mód „U Hersego” z doborową obsadą Eugeniusza Bodo i pięknej Iny Benity.

poniedziałek, 16 grudnia 2013, sylviaa777

Polecane wpisy