Blog > Komentarze do wpisu

Adam i Jadwiga Czartoryscy. Fotografie i wspomnienia - Barbara Caillot Dubus, Marcin Brzeziński

        Czartoryscy to wieki magnacki ród książęcy wywodzący się od wielkiego księcia litewskiego Giedymina, dziada Władysława Jagiełły, którego początek datuje się na ok. 1300 rok. Ta wielka arystokratyczna rodzina przetrwała do dnia dzisiejszego, i ma się całkiem dobrze bo nadal żyje wielu jej potomków. Opowieść o Adamie i Jadwidze Czartoryskich to opowieść o jednej z linii rodu, wspaniałej szlachcie ziemiańskiej, arystokratach w najczystszej postaci, jednak dla Barbary Caillot Dubus autorki książki to po prostu dziadkowie, którym nie przeszkadzając dała głos by po latach już nie doczekawszy tej chwili sami opowiedzieli  własną historię.


        Książka nie jest autorstwa tylko wnuczki państwa Czartoryskich ale również Marcina Brzezińskiego wybitnego znawcy dziejów ziemiaństwa polskiego. Jednak to ona wpadła na pomysł, że znalezione zapiski, listy, dzienniki i pamiętniki oraz piękne zdjęcia, których podobno były tony nie mogą tak po prostu leżeć w szufladach muzeum Czartoryskich, i tkwić w mroku zapomnienia. Przez trzy lata powstawała ta niezwykła opowieść by ukazać się w 2013 r. w setną rocznicę urodzin Jadwigi Czartoryskiej.


        Nie da się ukryć, że czasy przedwojenne (mam na myśli ostatnią wojnę) były dla arystokracji zupełnie inne od rzeczywistości powojennej. Wychowani w zamkach, i pięknych dworach trudno adaptowali się do otoczenia po zabraniu im przez władze majątków. Ale choć byli z racji urodzenia ponad zwykłych obywateli to starali się pomagać jak mogli fundując szkoły, szpitale, ochronki dla dzieci, obiady dla biednych czy w czasie wojny zajmując się konspiracją karaną przecież śmiercią. Czas II wojny światowej zmienił dużo jednak akurat rodziny Czartoryskich jak i wielki ród Stadnickich z którego pochodziła Jadwiga nadal mieszkał w swoich majątkach (Czartoryscy w zamku w Pełkiniach, a Stadniccy w przepięknym zamku Vranov na granicy dzisiejszych Czech i Austrii oraz zamku w Nawojowej) prawdziwy dramat nastąpił jednak po wojnie kiedy w Polsce zaczął się czas komunizmu wtedy to szlachta musiała opuścić swoje majątki , a żeby całkowicie odsunąć ich od własnych korzeni mieli ustawowy zakaz osiedlania się nawet w okolicach gmin w których od pokoleń mieszkali. Z książki wyziera coś jeszcze co jest widoczne gołym okiem i bardzo wzruszające to miłość do rodziny, właściwie wszystko kręci się wokół niej, te cudowne spotkania niekiedy nawet na 120 osób i porozumienie jakie starsze pokolenia miało z młodym są urzekające.


         Świetna książka pisana pięknym przedwojennym językiem, piękne czasy przeplatające się z wielkimi dramatami które nie omijają nikogo, poza tym silna wiara w wartości które dzisiaj już nie są tak oczywiste jak honor czy patriotyzm oraz wielkie poszanowanie rodziny i kultura osobista której zabić nie zdołała nawet wojna. Polecam. Coś pięknego.  



czwartek, 27 marca 2014, sylviaa777

Polecane wpisy