Blog > Komentarze do wpisu

Ponieważ Cię kocham - Joanna Kułakowska-Lis (wstęp, wybór, komentarze)

            Razem z lekturą „Ponieważ Cię kocham” całkiem udanego zbioru listów miłosnych Wielkich Polaków naszły mnie myśli związane z zapomnianą już sztuką pisania listów. Dlaczego coś co było kiedyś naturalnym aspektem każdego dnia dziś prawie nie istnieje? Czy to tylko rozwój techniki sprawił, że smsy i maile zastąpiły pachnące papeterie, a przede wszystkim ludzkie pismo? A może tak naprawdę nic się nie zmieniło tylko możliwości są szersze, a nam zabieganym łatwiej jest nacisnąć przycisk niż pójść na pocztę. Ile pytań by nie było jedno jest pewne, to że nie piszemy nie znaczy, że nie lubimy otrzymywać, każdy chętnie dostałby list gorzej jest z odpowiedzią. Może to nasze lenistwo, i coraz bardziej głupiejące społeczeństwo nieumiejące przelać na papier swoich myśli. Ogromnie szkoda, że tak się dzieje, ale był kiedyś czas, że na krótkie wiadomości czekało się z drżeniem serca tygodniami, obecnie listonosz przynosi już tylko rachunki.

           Nie na darmo są książki takie jak ta bo jeśli ktoś miałby ochotę zobaczyć jak kiedyś pisano, jak piękne słowa dobierano i jak czekano odpowiedzi w szaleństwie zmysłów niejednokrotnie to zachęcam do lektury „Ponieważ Cię kocham” w której zobaczymy na własne oczy zakochanego Gałczyńskiego, nieszczęśliwą miłość młodego Lieberta, Prusa, Sienkiewicza, Mickiewicza, Krasińskiego ale też Wojciecha Kossaka, Kościuszkę czy Sobieskiego. Ciekawie czyta się tych Wielkich Ludzi, którzy mając niejednokrotnie silne osobowości w listach cierpieli, słodzili, pieszczotliwie nazywali swoje ukochane, całowali rączki i padali do nóżek no i oczywiście szaleli z namiętności.

          Przyznam, że nie wszystkie listy były dla mnie zrozumiałe. Rozpiętość czasowa w której żyły poszczególne postacie jest bardzo duża, najnowsze listy pochodzą z czasów powojennych więc są przystępne jednak po połowie książki zaczynają pojawiać się osoby żyjące kilka wieków temu jak np. Sobieski. Jego listy do Marysieńki z 1665 roku strasznie mnie zmęczyły, nie byłam w stanie ich zrozumieć bo pisane są językiem już tak niepodobnym do obecnego, że musiałam je najzwyczajniej pominąć.

          To książka doskonała dla tych, którzy nie mają ochoty zagłębiać się szczegółowo w twórczość epistolarną, któregoś z bohaterów (co jest zrozumiałe bo listy choćby Krasińskiego do jednej ze swoich trzech ukochanych to 2600 stron drobnym maczkiem), a chcieliby choć trochę poznać ich nie poprzez biografów żyjących lata później, a poprzez pryzmat nich samych.

poniedziałek, 12 maja 2014, sylviaa777

Polecane wpisy