sobota, 26 lipca 2014

 

„Nie ma już rosyjskiej szlachty. Nie ma już rosyjskiej arystokracji…. Historyk przyszłości, opisze dokładnie jak umarła ta klasa. Przeczytacie jego relację, i ogarnie was wściekłość i przerażenie….”

(Krasnaja gazieta” Piotrogród z 14 I 1922 roku)

        Czasami czyta się książki po skończeniu których najzwyczajniej brakuje słów na oddanie uczuć które po sobie pozostawiły choć w głowie myśli i doznań bez liku. Tak właśnie było tym razem bo choć jest to książka historyczna jej ludzki wymiar, tragedia jaką przedstawia, wzruszenie, i w końcu smutek który czujemy po skończeniu sprawiają, że jest nie do zapomnienia. Uwielbiam takie monumentalne prace historyczne napisane tak, że czyta się je jak najbardziej wciągającą powieść. Mam tylko nieodparte wrażenie, że taką umiejętność posiadają tylko historycy anglojęzyczni, a szkoda chętnie poczytałam coś z naszej historii opowiedzianej w taki sposób. Tymczasem książka jest tak cudownie przystępnie napisana, że nie trzeba się wysilać by zapamiętać fakty, wiedza w cudowny sposób napełnia nas sama… magia.

          Od pierwszych słów zostajemy wciągnięci w arcyciekawy czasach w XIX i XX wiecznej historii Rosji mianowicie w czas rewolucji bolszewickiej, wojny domowej, dojściu do władzy Lenina potem Stalina , obalenia caratu i co za tym idzie rewolucji w życiu chłopstwa dla których wraz z końcem panowania cara skończył się okres wiekowego poddaństwa. Na mocy nowo ustanowionych praw zaczęły się prześladowania arystokracji, odbieranie im majątków, ziemi, pozbawianie tytułów, więzienia, zsyłki do obozów pracy, a przede wszystkim masowe morderstwa, które miały na celu jedno z głównych założeń socjalizmu – zniszczenie całej arystokracji zwanej wówczas „byłymi ludźmi”. Ale książka nie jest tylko o tym wszak  wszystko to co napisałam wplecione jest w życie dwóch największych rodów arystokratycznych carskiej Rosji petersburski Szeremietiewów, i moskiewski Golicynów. Na kanwie życia kilku pokoleń tych rodzin autor odmalowuje cały tragizm ówczesnych przemian politycznych, i nie dość, że robi to perfekcyjnie to jeszcze długo po przeczytaniu cała opowieść „siedzi” w nas i wstrząsa.

        Muszę przyznać, że ogrom krzywd jaki wyziera z książki jest tak porażający, że aż nierzeczywisty. Jak niesamowitą wole przetrwania mieli Ci ludzie, którym z wielkiego bogactwa jakim byli otoczeni przez setki lat została już tylko walka o rzecz największej wagi – własne życie. Czytając zastanawiałam się jak to możliwe, że oni się tego nie spodziewali jak mogli myśleć, że wyzysk chłopów nie spowoduje, że kiedyś się oni zbuntują. Doszłam do wniosku, że może i przeczuwali ale będąc tak beztroskim, tak bogatym i żyjącym na takim poziomie wydawało się że po prostu nie są zwykłymi śmiertelnikami, i choć może brali jakąś rewolucję pod uwagę to byli pewni twardej ręki caratu, która zaraz przywróciłaby ład i obowiązujący porządek.  

        Przeczytajcie opowieść o kraju, a przede wszystkim o ludziach, która wyrywała mi serce i toczyła łzy. Polecam.

niedziela, 06 lipca 2014

          Jeśli myślicie, że sprawa z Adolfem Hitlerem rozwiązała się sama kiedy to 30 kwietnia 1945 roku razem z Ewą Braun popełnił samobójstwo w podziemnym schronie pod gmachem Starej  Kancelarii Rzeszy w Berlinie to głęboko się mylicie. On żyje, i ma się lepiej niż kiedykolwiek co więcej pisze nawet książkę.

         Przed przeczytaniem zastanawiałam się czy w ogóle mam na to ochotę jakoś nie bawią mnie żarty Adolfa, o Adolfie a już tym bardziej nie z Adolfem bo skoro książka jest satyrą polityczną to rozumuję ze będą żarty i to całkiem mocne, a ja nie jestem pewna czy wypada śmiać się z Hitlerem??? No ale nic… skoro taki bestseller, że Niemcy wykupują go masowo z półek, skoro powstaje film na jej motywach to przeczytam i poznam gusta Niemców. No i zawiodłam się jak to z bestsellerami bywa.


        Wszystko zaczyna się dość zagadkowo bo ani Adolf Hitler ani tym bardziej my nie mamy pojęcia jakim cudem budzi się on pewnego letniego dnia na opuszczonej Berlińskiej parceli, jest niezbyt świeży ale ciągle z wąsikiem, przedziałkiem i w mundurze. Po pierwszym szoku pomału poznaje miasto i przez przypadek trafia na miłego sprzedawcę gazet, który jak prawdziwy łowca talentów zachwyca się jego łudzącą podobizną do „rzeczywistego” Adolfa, i wróży wielka telewizyjną karierę, zresztą nie tyko wróży najzwyczajniej kontaktuje się z ludźmi z telewizji i tym sposobem Adolf Hitler staje się gwiazdą telewizyjnego show, a potem całej stacji by finalnie zostać idolem całych Niemiec  (nomen omen).


       Jest to bez dwóch zdań kontrowersyjna książka. Rozumiem, że Niemcom pozostało już tylko obśmiać tą ich „zakałę narodu” bo każde niemieckie pokolenie i to przeszłe i przyszłe już zawsze będzie w świecie niezbyt miło kojarzone w tyranem wszech czasów i ja rozumiem, że z taką traumą nie jest łatwo żyć ale dla drugiej strony czyli choćby narodów pokrzywdzonych w ostatniej wojnie śmianie się do rozpuku z Hitlerem chyba nie jest takie łatwe i oczywiste. Nie znaczy to, że nie ma w książce momentów zabawnych, są, w dodatku wywołują niepohamowany śmiech (szczególnie początek) tym bardziej, że Vermes idealnie odwzorował charakter Wodza Rzeszy ale ogólnie trochę się męczyłam, i oceniam książkę poniżej średniej.

czwartek, 26 czerwca 2014

               Pamiętam jak kilka lat temu było głośno o tej książce, jak każdy się nią zachwycał, a ja mam tak, że jeśli coś jest modne i każdy czyta ja pasuje, i przekładam lekturę na spokojniejszy czas. Poza tym nie przepadam za książkami określanymi mianem „dla kobiet”, a ta jest typowo babska. Powodem dla którego właśnie teraz sięgnęłam po tę książkę był mój czerwcowy urlop. Postanowiłam wylegiwać się na plaży czytając coś luźnego, i niezobowiązującego. Przyznam szczerze, że lepiej wybrać nie mogłam, a książka tak mnie wciągnęła, że nawet kiedy padać zaczęło po prostu ukryłam się pod parasolem, i czytałam dalej.

          Główną bohaterką jest Rose bo to ona jako 4 letnia dziewczynka zostaje porwana przez Elizę swoją opiekunkę, i pozostawiona na statku zmierzającym z Anglii do Australii. Rose dorasta w cudownej kochającej się rodzinie jednak u progu dorosłości dowiaduje się, że rodzina którą zna i kocha tak naprawdę nie ma wiele wspólnego z jej biologiczną rodziną. Na początku Rose sama poszukuje odpowiedzi na nurtujące ją pytania, później po jej śmierci robi to jej wnuczka Cassandra, która porządkując życie babki układa również swoje.


             To saga rodzinna rozciągnięta na przestrzeni wieku, w której wszystkie wątki choć jest ich sporo świetnie się ze sobą przeplatają, ma się wrażenie, że płynie się po stronach, które znikają w zastraszającym tempie. Mamy tam opis trzech kobiet, których życie nie jest pasmem szczęśliwości, i które by móc ruszyć w przyszłość muszą poznać przeszłość. Książka jest piękną opowieścią o sile rodziny o tym jak ważna jest własna tożsamość.

            Powieść jak już pisałam wyżej rzuciła mnie na kolana, jest pełna magii, to wprost baśń w której czujemy wszystkie zapachy sekretnego ogrodu, słyszymy śpiew ptaków i szum morza, jest tak intrygująca, że oderwać się od niej nie sposób, choć gdyby była odrobinę krótsza wydaje mi się, że byłaby jeszcze lepsza o ile to oczywiście możliwe. Polecam szczególnie na obecny letni czas szczególnie jeśli szukacie czegoś odprężającego na wakacje. Ech… a myślałam, że już wyrosłam z bajek.


środa, 28 maja 2014

 

             Jak opisać książkę która od 134 lat jest niekwestionowanym arcydziełem literatury? Jak przedstawić fabułę, którą znają wszyscy nawet Ci, którzy jeszcze nie przeczytali? Jak w sposób wiarygodny wyrazić swój zachwyt, a jednocześnie przyznać, ze były momenty nudne i męczące? A może w ogóle nie należy jej opisywać? Przecież już wszystko zostało powiedziane, nie ma innych mądrzejszych słów by wyrażać nieustający zachwyt, a jednak coś napisać postanowiłam choćby dlatego żeby przypominać o pięknie literatury klasycznej o tym, że należy po nią sięgać i nie bać się objętości (prawie 1000 stron w przypadku Braci Karamazow) bo można na tym tylko zyskać. Chociaż patrząc na wydanie które czytałam, a które wypożyczyłam z biblioteki można być spokojnym o poczytność Dostojewskiego, książka wydana w 2008 jest już bardzo zniszczona :)  ale do rzeczy…

          Rodzina Karamazowów: ojciec Fiodor, wdowiec, paskudny charakter, pijak, hulaka, złośliwy, skąpy, nie troszczy się o swoje dzieci, wyjątkowa kreatura. Na starość pojawia się jakieś nikłe pragnienie bliższych relacji ze swoimi dorosłymi już synami. A ma ich trzech, najstarszy Dymitr podobny do ojca w zamiłowaniu do hulaszczego trybu życia, następnie zdolny, wykształcony Iwan oraz najmłodszy Alosza prostoduszny, pobożny, serdeczny. I nagle w życie tej rodziny wkracza młoda kobieta o względy której zabiega starzejący się ojciec gotów mimo swojego skąpstwa podarować jej 3000 rubli, i ożenić się oraz zakochany do nieprzytomności Dymitr, którym zawładnęła nieopanowana zazdrość. Obaj panowie rywalizują o względy młodej ,pięknej kobiety, która kokietuje obydwu i bawi się nimi. Ojciec zostaje zamordowany, podejrzenie pada na Mitię.

           Połączenie tych charakterów wyszło mistrzowsko, coś niewiarygodnego wręcz, a to tylko jeden wątek z wielu które równie mistrzowskie składają się na to arcydzieło. Dostojewski to najlepszy znawca psychologii ludzkiej ze wszystkich pisarzy, nie ma drugiego takiego który by tak jak on wiedział jak opisać człowieka, jak przedstawić charaktery psychologiczne choćby tylko głównych bohaterów, to wielki kunszt na szczęście doceniony.

           Zachęcam do sięgnięcia po „Braci Karamazow” bo nie jest to książka trudna wbrew opiniom choć faktem jest, że są momenty które zamęczą każdego szczególnie te o rozważaniach filozoficzno – religijnych, jednak sama historia jest tak pasjonująca i trzymająca w napięciu, że zakrawa o najlepsze kryminały tym bardziej, że do samego końca nie jesteśmy pewni kto właściwie dokonał zbrodni. Przeczytać całą powieść to spory wyczyn bo obszerna jest bardzo ale nie mam pojęcia jak Dostojewski to wszystko przetworzył w myślach i napisał, a wszystko piórem przy świecy.  Ehh.. chylę czoła bo dla mnie to geniusz wśród geniuszy.

            „Bracia Karamazow”  to ostatnie dzieło autora który umarł kilka miesięcy po wydaniu, a sam wybór ojcobójstwa jako głównego wątku powieści był inspirowany spotkaniem Dostojewskiego z niejakim Ilińskim na Syberii. Człowiek ten, jak się później okazało, odbywał karę za zbrodnię, której nie popełnił.

poniedziałek, 12 maja 2014

            Razem z lekturą „Ponieważ Cię kocham” całkiem udanego zbioru listów miłosnych Wielkich Polaków naszły mnie myśli związane z zapomnianą już sztuką pisania listów. Dlaczego coś co było kiedyś naturalnym aspektem każdego dnia dziś prawie nie istnieje? Czy to tylko rozwój techniki sprawił, że smsy i maile zastąpiły pachnące papeterie, a przede wszystkim ludzkie pismo? A może tak naprawdę nic się nie zmieniło tylko możliwości są szersze, a nam zabieganym łatwiej jest nacisnąć przycisk niż pójść na pocztę. Ile pytań by nie było jedno jest pewne, to że nie piszemy nie znaczy, że nie lubimy otrzymywać, każdy chętnie dostałby list gorzej jest z odpowiedzią. Może to nasze lenistwo, i coraz bardziej głupiejące społeczeństwo nieumiejące przelać na papier swoich myśli. Ogromnie szkoda, że tak się dzieje, ale był kiedyś czas, że na krótkie wiadomości czekało się z drżeniem serca tygodniami, obecnie listonosz przynosi już tylko rachunki.

           Nie na darmo są książki takie jak ta bo jeśli ktoś miałby ochotę zobaczyć jak kiedyś pisano, jak piękne słowa dobierano i jak czekano odpowiedzi w szaleństwie zmysłów niejednokrotnie to zachęcam do lektury „Ponieważ Cię kocham” w której zobaczymy na własne oczy zakochanego Gałczyńskiego, nieszczęśliwą miłość młodego Lieberta, Prusa, Sienkiewicza, Mickiewicza, Krasińskiego ale też Wojciecha Kossaka, Kościuszkę czy Sobieskiego. Ciekawie czyta się tych Wielkich Ludzi, którzy mając niejednokrotnie silne osobowości w listach cierpieli, słodzili, pieszczotliwie nazywali swoje ukochane, całowali rączki i padali do nóżek no i oczywiście szaleli z namiętności.

          Przyznam, że nie wszystkie listy były dla mnie zrozumiałe. Rozpiętość czasowa w której żyły poszczególne postacie jest bardzo duża, najnowsze listy pochodzą z czasów powojennych więc są przystępne jednak po połowie książki zaczynają pojawiać się osoby żyjące kilka wieków temu jak np. Sobieski. Jego listy do Marysieńki z 1665 roku strasznie mnie zmęczyły, nie byłam w stanie ich zrozumieć bo pisane są językiem już tak niepodobnym do obecnego, że musiałam je najzwyczajniej pominąć.

          To książka doskonała dla tych, którzy nie mają ochoty zagłębiać się szczegółowo w twórczość epistolarną, któregoś z bohaterów (co jest zrozumiałe bo listy choćby Krasińskiego do jednej ze swoich trzech ukochanych to 2600 stron drobnym maczkiem), a chcieliby choć trochę poznać ich nie poprzez biografów żyjących lata później, a poprzez pryzmat nich samych.

czwartek, 01 maja 2014

Moją sympatię zdobył Kuczok zbiorem opowiadań zatytułowanych „Widmokrąg” już lata temu, potem były filmy „Senność” i „Pręgi” do których napisał scenariusz, jak wiadomo oba są rewelacyjne więc obiecałam sobie, że przeczytam wszystko co napisał jednak marzenia sobie, a życie sobie, i tak to nie dane nam się było ponownie spotkać aż do teraz kiedy to szukając w Internecie czegoś do poczytania natknęłam się na opisywany dzisiaj „Obscenariusz” czyli jego najnowszy zbiór opowiadań. „Kuczok pisze o sexie??” – pomyślałam, i nie mogłam się doczekać zagłębienia w lekturze gdyż dobrze wiedziałam czego się spodziewać, a jeśli Wy nie wiecie to ja Wam chętnie opowiem.


 „Obscenariusz” to książka jak najbardziej erotyczna jednak jeśli ktoś sięga po nią z myślą by poczytać infantylne historyjki na miarę modnych ostatnio powieści erotycznych dla naiwnych to nie tędy droga drodzy czytelnicy, Kuczok jest na to za dobry. Na książkę składa się kilka pozornie odrębnych opowiadań jednak mających tę wspólną cechę, że każde niesie ze sobą potężny ładunek erotyczny, a bohaterowie jeśli akurat nie kochają się to o tym piszą, fantazjują czy tęsknią. Wśród bohaterów znajdziemy i Balzaka i Kraszewskiego i Hitlera ale też pozornie zwykłych ludzi jak rosyjską pisarkę, pastora czy karczmarkę. Poza tym autor sam pochodzący ze Śląska (Chorzów) mam wrażenie, że tę książkę zadedykował temu właśnie regionowi. Jednym słowem mamy ten Śląsk wrośnięty w te opowiadania, a jeśli zastanawiacie się co ma Balzak, Hitler czy Kraszewski wspólnego ze Śląskiem to odpowiedz znajdziecie tylko w środku. Fantastyczne są te opowiadania, pasjonujące, szokujące, zaskakujące i po prostu bardzo ciekawe poza tym dawno nie czytałam książki której autor tak pięknie i sprawnie posługiwałby się językiem, to coś czego nie sposób opisać te wszystkie gry słowne, przenośnie i środki stylistyczne trzeba to zobaczyć na własne oczy. Jeśliby więc wziąć pod uwagę to, że tematem przewodnim jest erotyzm i dodać do tego piękno słowa, które nie tylko nie zabija podniecenia ale wręcz je  wzmaga to mam nadzieję, że nic więcej już nie potrzeba by zachęcić Was do sprintu w stronę księgarni.

niedziela, 13 kwietnia 2014

         William Styron to wybitny pisarz amerykański, laureat Nagrody Pulitzera, i wielu innych prestiżowych nagród choć najbardziej znany jest jako autor książki pt „Wybór Zofii” zekranizowanej w 1982 roku z oscarową rolą Meryl Streep. Wydawać by się mogło ze autor bardziej nie może być spełniony, i zadowolony ze swojej pracy niż wtedy gdy jego książki wygrywają tak znaczące konkursy, a widzowie tłumem walą do kin na film oparty na motywach jego powieści jednak mimo wszystko w życiu Styrona nastąpił krach, coś co mimo uwielbienia i tytułów ściągnęło go na samo dno człowieczeństwa, zabrało całą radość i sens życia, upodliło do tego stopnia, że jedynym ratunkiem wydawała się już tylko śmierć.


        „Ciemność widoma” to piękny i poruszający esej o depresji, podstępnej  chorobie która zwana jest również rakiem duszy. Autor pięknie oddaje słowami obraz męki, którą codziennie przechodzą ludzie borykający się z nią. Książka wydaje mi się niezwykle ważna bo nie każdy potrafi opowiedzieć o tym co czuje i jak czuje, opisać swój ból, który paraliżuje i ciągnie na dno. Widać, że pisze to znawca tematu ktoś chory tak samo jak miliony innych jednak mający tą przewagę, że jako pisarz potrafi dobrać tak słowa by każdy czytając mógł powiedzieć „tak właśnie się czuję”. Ważne to jest o tyle, że depresja w Polsce wciąż jest wstydliwym tematem, wciąż mało rozumianym, a jej powaga często brana za np. lenistwo zbywana. Esej warto przeczytać obojętnie czy też zmagamy się z depresją czy mamy w rodzinie kogoś chorego czy najzwyczajniej po to by wiedzieć więcej bo nigdy nie wiadomo co przyniesie los.


      Sam tytuł jest wyjątkowo trafny, został zaczerpnięty z opisu otchłani do której zostaje strącony Szatan w „Raju utraconym” Johna Miltona. Wg. teologii ogień piekielny nie emanuje światłem, jednym słowem jest ogień nie widać poświaty. To idealny opis rzeczywistości chorych na depresję. Autor nie tylko perfekcyjnie oddaje cierpienie, daje nam również coś co jest niezwykle ważne w każdej chorobie – nadzieję na wyzdrowienie. Całość można zamknąć w kilku wersach z Piekła z „Boskiej Komedii” Dantego, która ukazuje całkowity mrok przez który mimo wszystko przebija promień słońca.

„W życia wędrówce, na połowie czasu,

Straciwszy z oczu szlak niemylnej drogi,

W głębi ciemnego znalazłem się lasu.

[I oto] wyszliśmy znów zobaczyć gwiazdy”.

sobota, 05 kwietnia 2014

         Henryk Ibsen to wielki dramaturg, poeta i reformator fińskiego teatru. Po jego dramat „Dom lalki (Nora)” sięgnęłam po pierwsze dlatego, że bardzo lubię czytać sztuki teatralne po drugie ze względu na postać Nory głównej bohaterki dramatu, która niekwestionowanie dokłada swoją cegiełkę do listy arcyciekawych bohaterek literackich.

          Sztuka podzielona jest na trzy akty, a każdy akt to jeden dzień mamy wiec opis trzech dni końca roku w bogatym domu Helmerów. Nora jest młodą kobietą jednak już matką trojga dzieci, i ukochaną żoną swojego męża, adwokata Torwalda Helmera, który świata nie widzi poza swoją „wiewióreczką, dzieciątkiem, gołąbeczkiem” jak nazywa pieszczotliwie żonę. Na początku wydaje się, że Nora rzeczywiście jest małą, rozpieszczoną, głupiutką, kochającą pieniądze kobietką jednak z biegiem czasu jej charakter ewoluuje, dowiadujemy się że to naprawdę silna postać (jak na owe czasy to już w ogóle). Dom lalki to idealny tytuł opisujący położenie w jakim znalazła się Nora, mąż ją kocha nie jako partnerkę ale jako dziecko, jednak wypadki sprawią, że Nora z dnia na dzień zmieni swoje stanowisko i pokaże zupełnie inną twarz łamiąc w ten sposób wszelkie konwenanse.


      Czytając dziwiłam się jak Nora może tak panicznie się bać, tak szarpać, ale gdy wczułam się w tamte czasy, zastanowiłam nad tym jakie wartości obowiązywały i uświadomiłam sobie, że kobiety naprawdę wtedy niewiele mogły i niewiele wiedziały zrozumiałam, że jej strach wcale nie był irracjonalny, a początkiem całej gmatwaniny była naiwność wynikająca z niewiedzy właśnie oraz wręcz dziecięca wiara w to że świat jest dobry i sprawiedliwy. Końcówka dramatu jest dla mnie arcydziełem, zmiana jaka zaszła w Norze i jej dramatyczne decyzje podyktowane o zgrozo „miłością” męża. Ibsen napisał dramat uniwersalny, taki który będzie aktualny po wsze czasy, będą zmieniać się motywy ale rdzeń pozostanie ten sam.



czwartek, 27 marca 2014

        Czartoryscy to wieki magnacki ród książęcy wywodzący się od wielkiego księcia litewskiego Giedymina, dziada Władysława Jagiełły, którego początek datuje się na ok. 1300 rok. Ta wielka arystokratyczna rodzina przetrwała do dnia dzisiejszego, i ma się całkiem dobrze bo nadal żyje wielu jej potomków. Opowieść o Adamie i Jadwidze Czartoryskich to opowieść o jednej z linii rodu, wspaniałej szlachcie ziemiańskiej, arystokratach w najczystszej postaci, jednak dla Barbary Caillot Dubus autorki książki to po prostu dziadkowie, którym nie przeszkadzając dała głos by po latach już nie doczekawszy tej chwili sami opowiedzieli  własną historię.


        Książka nie jest autorstwa tylko wnuczki państwa Czartoryskich ale również Marcina Brzezińskiego wybitnego znawcy dziejów ziemiaństwa polskiego. Jednak to ona wpadła na pomysł, że znalezione zapiski, listy, dzienniki i pamiętniki oraz piękne zdjęcia, których podobno były tony nie mogą tak po prostu leżeć w szufladach muzeum Czartoryskich, i tkwić w mroku zapomnienia. Przez trzy lata powstawała ta niezwykła opowieść by ukazać się w 2013 r. w setną rocznicę urodzin Jadwigi Czartoryskiej.


        Nie da się ukryć, że czasy przedwojenne (mam na myśli ostatnią wojnę) były dla arystokracji zupełnie inne od rzeczywistości powojennej. Wychowani w zamkach, i pięknych dworach trudno adaptowali się do otoczenia po zabraniu im przez władze majątków. Ale choć byli z racji urodzenia ponad zwykłych obywateli to starali się pomagać jak mogli fundując szkoły, szpitale, ochronki dla dzieci, obiady dla biednych czy w czasie wojny zajmując się konspiracją karaną przecież śmiercią. Czas II wojny światowej zmienił dużo jednak akurat rodziny Czartoryskich jak i wielki ród Stadnickich z którego pochodziła Jadwiga nadal mieszkał w swoich majątkach (Czartoryscy w zamku w Pełkiniach, a Stadniccy w przepięknym zamku Vranov na granicy dzisiejszych Czech i Austrii oraz zamku w Nawojowej) prawdziwy dramat nastąpił jednak po wojnie kiedy w Polsce zaczął się czas komunizmu wtedy to szlachta musiała opuścić swoje majątki , a żeby całkowicie odsunąć ich od własnych korzeni mieli ustawowy zakaz osiedlania się nawet w okolicach gmin w których od pokoleń mieszkali. Z książki wyziera coś jeszcze co jest widoczne gołym okiem i bardzo wzruszające to miłość do rodziny, właściwie wszystko kręci się wokół niej, te cudowne spotkania niekiedy nawet na 120 osób i porozumienie jakie starsze pokolenia miało z młodym są urzekające.


         Świetna książka pisana pięknym przedwojennym językiem, piękne czasy przeplatające się z wielkimi dramatami które nie omijają nikogo, poza tym silna wiara w wartości które dzisiaj już nie są tak oczywiste jak honor czy patriotyzm oraz wielkie poszanowanie rodziny i kultura osobista której zabić nie zdołała nawet wojna. Polecam. Coś pięknego.  



16:12, sylviaa777 , Książki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 marca 2014

             O Umberto Eco nie ma się co rozpisywać bo wiadomo wszyscy znają i w większości kochają. Ja, choć nie należę do grona ślepo zakochanych w twórczości pisarza fanów to niektóre pozycje naprawdę doceniam. Moje spotkanie z „Historią piękna” jest dwuetapowe pamiętam jak książka ukazała się na polskim rynku kilka dobrych lat temu i będąc w księgarni przeglądałam ją kartka po kartce. Nie myślałam, że na ponowne spotkanie przyjdzie mi czekać prawie dekadę jednak mój zachwyt się nie zmienił bo nadal zachwyca pięknem wydania i bogactwem treści.


          To nie jest zwykła książka to raczej pięknie wydany album. Na kredowym papierze umieszczono piękne zdjęcia dzieł sztuki które na przestrzeni dziejów ludzkości wytyczały kanony piękna. Ponadto każda epoka, każdy nurt jest popierany starannie wybraną antologią owych czasów. Dowiemy się czym różniło się piękno antyku od tego z renesansu czy czasów nam współczesnych, jak zmieniała się moda, kanony piękna ludzkiego ciała. Zastanowić się można przy okazji czym właściwie jest piękno, i czy da się je włożyć w ramy, dokładnie określić i opisać? Długo się nad tym zastanawiałam, a w miarę czytania dowiedziałam się, że rzeczywiście istnieją  pewne „normy”  które niezmiennie na przestrzeni wszystkich epok stanowiły o pięknie ludzkiego ciała. Poczytajcie, pooglądajcie, a dowiecie się wielu ciekawych informacji. Ja przyznam szczerze książkę bardziej oglądałam niż czytałam bo opisy autora bardziej skierowane są do osób, które znają się na sztuce naprawdę dobrze i interesuje je rozłożenie każdej epoki na czynniki pierwsze. Ja jako, że do tak wielkich pasjonatów nie należę poczytałam o epokach mnie interesujących, a resztę wnikliwie obejrzałam bo zamieszczone arcydzieła są naprawdę przepiękne.

Umberto Eco

        Jeśli komuś spodobał się tom o pięknie może sięgnąć po kolejny zatytułowany „Historia brzydoty”. Takie samo śliczne wydanie stanowiące arcyciekawe połączenie z pierwszą częścią.



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16
| < Wrzesień 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Zakładki:
PRZECZYTANE W 2014
PRZECZYTANE w 2013
PRZECZYTANE W 2012
FILMY
BLOGI KSIĄŻKOWE DO KTÓRYCH ZAGLĄDAM
Tagi