filmy

sobota, 10 sierpnia 2013

               Ten piękny, i bardzo wzruszający obraz o życiu jednego z największych polskich poetów Krzysztofa Kamila Baczyńskiego całkowicie mnie oczarował. Przyznam, że po obejrzeniu byłam trochę zaskoczona poetycką formą jaką wybrał reżyser by przedstawić życie Baczyńskiego jednak dawno nie czułam się tak poruszona, a nawet wzruszona na polskim filmie. Po obejrzeniu miałam wrażenie rozmowy z poetą bo to nie reżyser ani aktor grający poetę przemawia do nas z ekranu, a sam poeta. Dawno nie było takiego filmu.

               Obecnie My jako naród zapomnieliśmy już o dramacie wojny, młode pokolenie nie pamiętają jak nieludzki los ze sobą niosła. Niewiarygodne są z punktu widzenia dnia dzisiejszego wybory życiowe, i dylematy moralne ludzi współczesnych Baczyńskiemu, a ich niewiarygodna wręcz dorosłość w tak młodym wieku obecnie zawstydza. Połączenie filmu fabularnego z dokumentalnym uważam za świetne posuniecie za strony reżysera, a wspomnienia przyjaciół, archiwalne filmy z II wojny światowej w połączeniu z ciekawą rolą Mateusza Kościukiewicza oraz wpleceniu w film wierszy poety  sprawia, że film zasługuje na duże uznanie.

              „Baczyński” to debiut reżyserski 34-letniego Kordiana Piwowarskiego syna reżysera Radosława Piwowarskiego. Muszę przyznać, że nie często debiutuje się tak udanie, i tak trudnym tematem dlatego chylę czoła, i czekam na kolejny film.

środa, 24 lipca 2013

          „Ashes and snow” to piękne multimedialne widowisko, które udało mi się zobaczyć kilka lat temu mimo sporych trudności z dotarciem do niego. Teraz widzę, że można go zobaczyć na YouTube więc zachęcam do obejrzenia. Może nie wszystkim się spodoba ale warto poświęcić godzinę jaką trwa na całkowite zrelaksowanie się w ciszy, i spokoju jakie zapewnia.

            Gregory Colbert od 1992 roku zbierał materiał fotograficzny do tej produkcji by w 2005 roku ukończyć film. Podjął ponad 30 wypraw do tak odległych krajów jak Indie, Egipt, Birma, czy Kenia by pokazać niezwykłe interakcje między ludźmi, i dzikimi zwierzętami. Przesłaniem tego niezwykle poetyckiego widowiska jest proces burzenia barier jakie dzielą człowieka od innych zwierząt żyjących na Ziemi.

            Film to uczta dla zmysłów, jest opatrzony piękną muzyką, i cudownymi zdjęciami. Autor pokazał filmu nakręcony w sepii, który to zabieg idealnie oddaje upał pustyni czy głębię oceanu, a wszystko przedstawione jest w zwolnionym tempie. Nie jest to absolutnie film przyrodniczy który możemy zobaczyć na Animal Planet to medytacja na temat oddalenia człowieka od natury, człowieka od drugiego człowieka i człowieka od samego siebie.

Poniżej cały film.

czwartek, 13 czerwca 2013

 

       Był już „Zakochany Szekspir”, „Zakochany Molier” czas na „Zakochanego Goethe’go”. Natrafiłam dzisiaj na naprawdę wyśmienity film, może nie najświeższy bo świat zobaczył go już w 2010 roku jednak u nas jest do obejrzenia dopiero od 2012 roku. To wielka gratka dla miłośników literatury. Poznajemy historię z życia Johan’a Goethe’go opisaną przez niego w „Cierpieniach młodego Wertera”. Mimo tego, że biografia pisarza była o wiele bardziej wielowątkowa, skomplikowana, i mroczna to film który jest dość błahy jednak tak urokliwy, i miły dla oka, że ogląda się go naprawdę świetnie.

         "I wszystko w nas było do wtóru, I każdem tchnieniem byłem Twój. (...) Co za szczęście być kochanym! I kochać, Boże, co za raj!".

            Jest rok 1772, młody Goethe (Alexander Fehling) nie zdaje egzaminu doktorskiego na wydziale prawa. Ojciec, który się upiera, by syn został adwokatem, wysyła go na staż do zaprzyjaźnionej kancelarii w Wetzlar. Tam Johann zakochuje się w Lotcie Buff (Miriam Stein), prostej śpiewaczce z pobliskiej miejscowości. Jak się okazuje, Lottą interesuje się majętny radca dworu, a zarazem pryncypał Goethego - Albert Kestner (Moritz Bleibtreu). Uczucie młodzieńca jest z góry skazane na klęskę, bo dziewczyna, choć kocha poetę, z rozsądku wychodzi za Kestnera.

            Oczywiście cierpienie Goethe’go, i jego ból egzystencjalny jaki znamy trochę się różnią od obrazu pokazanego w filmie jednak nie ulega wątpliwości, że film jest świetny. Polecam!

środa, 29 maja 2013

            38-letni Dennis to mieszkający z matką były mistrz kulturystyki (w tej roli były mistrz kulturystyki Kim Kold). Mierzący 193 cm, i ważący niemal 140 kgmężczyzna nie dość że jest nieśmiały w kontaktach z ludźmi to jeszcze do tego absolutnie posłuszny, i podporządkowany swojej apodyktycznej matce. Szczuplutka i maleńka, gdy stanie obok syna, Ingrid za pomocą manipulacji decyduje o życiu Dennisa przynajmniej tak jej się wydaje, gdyż już od pierwszych scen widać, iż aby nie urazić uczuć starszej pani olbrzymi kulturysta często kłamie. Za namową brata Ingrid, który w Tajlandii znalazł sobie żonę, również i Dennis postanawia wyjechać po kobietę. Oczywiście matce mówi, że jedzie na zawody do Niemiec. Wrażliwy mężczyzna nie szuka jednak Tajki na jedną noc, a prawdziwej miłości, którą jak na ironię odnajduje ...w siłowni.


           Mads Matthiesen to reżyser, któremu nie straszne i nie obce są problemy społeczne, szczególnie te trudne i kontrowersyjne tak jak w "Cathrine". W "Misiaczku" reżyser przełamuje stereotypy dotyczące kulturystycznego światka, pokazując że nie są to bezmózgie i agresywne istoty, a ludzie, którzy muszą niekiedy, tak jak wszyscy inni, zmagać się z własnymi słabościami, potrafią kochać, mają marzenia, bywają samotni, boją się innych.    Kamera niemal w atmosferze ciszy towarzyszy głównemu bohaterowi zarówno w domu, jak i na nieudanej randce czy w dalekiej egzotycznej podróży. Rejestruje ona zdziwione lub przestraszone spojrzenia Dennisa, gdy ten odkrywa, że świat do którego wysłał go wuj to nie agencja matrymonialna, a zwykły burdel, z którego słynie ta część Azji. Pokazuje też radość i ulgę, gdy masywny kulturysta odnajduje siłownię i dowiaduje się, że bez problemu może w niej poćwiczyć, a nawet, że to właśnie tam znajduje nowych znajomych i uznanie jako były mistrz.


            Z drugiej strony w atmosferze napięcia, które daje się wyczuć wręcz namacalnie, widz poznaje Ingrid- starszą panią, która osamotniona i zdradzona przez męża uczyniła z syna swojego jedynego mężczyznę (w sensie psychicznym) i nie pozwala mu odejść, a jego wyjazd traktuje jako ucieczkę od niej. W ten sposób 38-latek mieszka w maleńkim pokoiku, w którym zapewne spędził także swoją młodość. Codziennie rano przygotowuje śniadanie, na które matka schodzi elegancko ubrana. Wszystko to wskazuje na rodzaj niezdrowej fiksacji, i prowadzi do coraz większego uzależnienia obojga od takiej sytuacji. Ten wątek jest bardzo ważny w czasach, gdy młodzi ludzie coraz później wyprowadzają się od rodziców, bez względu na swój status materialny. Akurat przypadek Dennisa został tu tak przeprowadzony, że ma on możliwość i motywację, by opuścić dom rodzinny i zaborczą mamusię.

            Film polecam nie tylko koneserom kina skandynawskiego, ale także wszystkim tym wrażliwym, którym nieobojętne są tematy społeczne, i obyczajowe w kinie.

piątek, 01 marca 2013

 

             Bardzo się cieszę, że film o którym zaraz opowiem to film Duński w dodatku historyczny, dość już mam filmów które ciągle przybliżają angielskich arystokratów lub francuską Marię Antoninę. Dania tez miała wspaniałą arystokrację której burzliwe losy idealnie nadają się na ekranizację.

            Krótko mówiąc jest to oparta na faktach historia typowego dworskiego mezaliansu, trójkąta miłosnego pomiędzy Karoliną Matyldą Hanowerską królową Danii jej mężem królem Christianem VII oraz jego nadwornym lekarzem Johannem Friedrichem Struensee.

            Młoda księżniczka angielska zostaje już w dzieciństwie poślubiona przyszłemu królowi Danii Christianowi VII. Kiedy oboje są już wystarczająco dorośli by zawrzeć związek małżeński młodziutka księżniczka jedzie do Danii by poślubić Chrystiana, i zostać królową swojego nowego państwa. Krystian okazuje się zupełnie inny niż jej go przedstawiano, jest pozbawiony dobrych manier, opętany seksem jednak nie z żoną, a licznymi kochankami, wszyscy mają go za wariata, osobą która z tego powodu cierpi najbardziej jest jego żona. Wszystko zmienia się kiedy nowym lekarzem króla zostaje Struensee człowiek światły, inteligentny, i z ogromną charyzmą. Zostaje jedynym przyjacielem króla, na którego ma zbawienny wpływ, i dzięki niemu sprawy dworskie zaczynają znowu się układać. Jednak zostaje również „przyjacielem” królowej co ma daleko idące konsekwencje.

            Wspaniały film o wydawałoby się zupełnie niezrównoważonym królu, który jednak z pomocą żony i osobistego lekarza sprawia, że Dania staje się jednym z najbardziej oświeconych krajów ówczesnej Europy. Właściwie nie potrafię powiedzieć która kreacja jest najlepiej zagrana bo cała trójka głównych bohaterów jest rewelacyjna. Film był nominowany do Oscara za film nieanglojęzyczny niestety nie zdobył statuetki wyprzedził go austriacki „Amour” czy zasłuzenie? przekonajcie sie sami.

sobota, 23 lutego 2013

            Dawno już się tak nie wynudziłam podczas oglądania filmu jak na najnowszej produkcji Steven’a Spielberg’a „Lincoln”. Film jest nominowany do nagrody Oscara w 12 kategoriach, i jest przez spekulantów nazywany „pewniakiem” w walce o najważniejszą statuetkę za „najlepszy film roku”. No więc kiedy usłyszałam te ochy i achy nie omieszkałam pójść do kina bo jakoś tak wychodzi, ze niby mimochodem jednak sumiennie oglądam corocznych nominowanych.

            Film przybliża nam postać Abraham’a Lincoln’a szesnastego prezydenta Stanów Zjednoczonych walczącego o wolność niewolników.  Przyznam szczerze, że idąc do kina myślałam, że będzie to film biograficzny przedstawiający całe życie Lincolna jednak już po niedługim czasie zdałam sobie sprawę, że te prawie 3 godziny będą kręcić się wokół uwolnienia czarnoskórej ludności spod jarzma niewolnictwa, wszelkich politycznych intryg, czy nastrojach panujących w Białym Domu. Okazało się, że jest to prawie w 100% dramat polityczny, i wydaje mi się, że to właśnie dlatego tak nisko Polacy ocenili ten film. Poszli na biografię, a dostali dawkę amerykańskiej polityki, która zwykłego Kowalskiego guzik interesuje.

            Oczywiście film ma piękne zdjęcia (trzymam kciuki za Kamińskiego), scenografię, kostiumy, i świetną grę aktorską jednak znikają gdzieś przy tej nudzie jaka wkrada się, w ciągłe rozważanie na temat 13 poprawki, i nawet Daniel Day-Lewis wyglądający identycznie jak Prezydent, w moim odczuciu nic tu nie pomógł.

            Film powstał na podstawie książki napisanej przez Doris Kearns Goodwin pt. "Team of Rivals: The Political Genius of Abraham Lincoln" póki co niedostępnej w języku polskim.

15:01, sylviaa777 , filmy
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 stycznia 2013

            Dzisiaj do kin weszła najnowsza adaptacja „Nędzników” Wiktora Hugo w reżyserii Tom’a Hooper’a. Po oscarowym "Jak zostać królem" brytyjski reżyser ma na długie lata zapewnione stanowisko speca od historycznych dramatów. Zrealizowani przez niego "Nędznicy" mogliby przejść do historii kina, i stanąć obok wcześniejszych adaptacji jest jednak jedno ale… ”Nędznicy” Hooper’a są filmową adaptacją musicalowej wersji książki, a jak widomo nie każdy jest fanem musicali. Jednak to właśnie głównie dla wielbicieli wersji musicalowej film Hooper’a będzie największą atrakcją, i okazją do usłyszenia ulubionych utworów, tym razem w wykonaniu hollywoodzkich gwiazd. Uciec się od nich nie da – film jest wierną ekranizacją musicalu, więc normalne dialogi niemal w ogóle w nim nie występują (film trwa 2,40 i jest w nim może 6 wypowiedzianych słów).

            Film opowiada o niesprawiedliwościach, i nierównościach społecznych na tle rewolucji francuskiej. Głównym bohaterem jest skazaniec Jean Veljean (Hugh Jackman), który przez całe swoje życie ścigany jest przez policjanta Javerta (Russell Crowe). Kiedy Valjean zgadza się zaopiekować Cosette (Amanda Sayfried), córką robotnicy Fantine (Anne Hathaway), którą po śmierci matki opiekuje się Madame Thénardier (Helena Bonham Carter) z mężem (Sacha Baron Cohen) ich życie zmienia się na zawsze.

            Na pewno niebywałym atutem filmu są aktorzy dla których należą się szczególne brawa. Niesamowite jest to, że widzimy ich w zupełnie innym wydaniu. Wywiązali się ze swojego niełatwego przecież zadania wręcz mistrzowsko. Kiedy usłyszałam mocny operowy śpiew Jackman’a to aż ciarki przeszły mi plecach, nie miałam pojęcia, że ma aż tak niebywały głos. Poza tym Seyfried śpiewająca wręcz anielskim głosem. Przejmująca rola Hathaway, która na wizji ścina swoje długie włosy, i wygląda przeraźliwie gdyż schudła do roli 10kg są tak smutne, że nie można opanować łez. No i absolutny hit dla mnie para aktorska, która nie powinna się nigdy rozstawać Helena Bonham Carter i Sacha Baron Cohen. O ile po Carter można się było spodziewać co zaprezentuje w końcu już w niejednym musicalu występowała to Cohen zupełnie mnie zaskoczył na plus oczywiście, w połączeniu para absolutnie genialna. Jedynym zawodem był dla mnie śpiewający Russell Crowe, który mnie nie przekonał, i jakoś swoim głosem nawet nie zaciekawił, choć role miał arcyciekawą.

            Film powalił mnie na kolana, niesamowite widowisko które wyciska łzy, i tak niesamowicie porusza, że ogląda się go z drżeniem serca. Barykady, brzmiący donośnie śpiew uciśnionego narodu, nic dziwnego, że Francuzi oszaleli na jego punkcie, aż żal serce ściska, że nasza rodzima jakże bujna historia nie jest tematem jakiegoś równie spektakularnego dzieła.

           Trzy Złote Globy, osiem nominacji do Oscara, z których mam nadzieję wiele zamieni się w statuetkę. Gorąco polecam.

wtorek, 22 stycznia 2013

            „Anna Karenina” to najnowsza ekranizacja powieści Lwa Tołstoja, i jednocześnie największa „love story” literatury światowej. Tragicznie kończący się romans, w który uwikłana jest Anna jej mąż Aleksiej Karenin i młody, zafascynowany piękną Anną Aleksiej Wroński.

            Film kompletnie inny od tego czego się spodziewałam, i powiem szczerze, że taka stylistyka teatralno-filmowa jakoś mi nie pasowała, szczególnie w pierwszej połowie filmu , i kiedy po około godzinie uznałam, ze nie dam rady dooglądać go do końca, nastąpiła 100% zmiana. Z biegiem czasu zostajemy wciągnięci w tak nieprawdopodobnie estetyczny świat, że jeszcze długo po seansie nie można wymazać go z pamięci. Choć uchybień jest bez liku, i dlatego nie zachwycam się filmem totalnie, był dobry, wprowadził dzięki tej stylistyce teatralnej jakąś nowość jednak te pierwsze wrażenie mimo genialnej drugiej połowy pozostało.

            Oczywiście cała fabuła cudowna ale to tylko ze względu na genialnie napisany romans. Wizja, i wyobraźnia pisarza sprawia, że to powieść która w mojej ocenie nie ma sobie równych w całej literaturze. Dramat postaci aktualny jest do dziś, i zawsze po kolejnych ekranizacjach, których będzie pewnie jeszcze wiele zadawać sobie będziemy pytanie jak my byśmy postąpili będąc w tak zagmatwanej sytuacji.

            Role aktorów również świetne, Keira Knightley jest urodzona by grać w filmach kostiumowych czy historycznych tutaj jest rozedrgana, szalona, histerycznie zakochana, a Jude Law zagrał Karenina dokładnie tak jak sobie go lata temu przy okazji czytania książki wyobraziłam, i to on bezsprzecznie podwyższył poziom filmu, za to Aaron Taylor-Johnson w roli Wrońskiego kompletna klapa, zupełna pomyłka, niedojrzały, wręcz dziecinny, kompletny brak odwzorowania.

            Całościowo film pozostawił bardzo dobre wrażenie ale wydaje mi się, że jest trochę przekombinowany właśnie przez tą specyficzną stylistykę.  

Poniżej można zobaczyć kulisy powstawania filmu.

niedziela, 13 stycznia 2013

           Kotoko widzi podwójnie, jej życiem zawładnęły halucynacje, codzienność to dla niej walka z samą sobą, i swoimi demonami, musi bardzo uważać gdyż za każdym razem kiedy wychodzi na dwór może zginąć. Potwierdzenia tego, że żyje szuka w samookaleczeniu, no i śpiew, śpiew sprawia, że udręka znika. Jednak nie to jest najważniejsze, najistotniejszą sprawą jest to, że Kotoko jest matką małego chłopczyka, i dla niego musi wytrwać i starać się być najlepszą jaką potrafi, co nie jest łatwe jeśli choruje się na „raka duszy” który obezwładnia.

            Wie, że jego życie zależy od jej kruchych rąk. Jednak nie radzi sobie z chorobą, synek zostaje jej odebrany i przekazany na wychowanie siostrze.  Niedługo potem poznaje znanego pisarza, który ofiarując swoją miłość daje je złudzenie normalności, poczucie wyzdrowienia. Jednak demony nie śpią, a ponowne pojawienie się synka w domu sprawia, że granica między rzeczywistością, a halucynacją zatraca się zupełnie.

            Kotoko wpadła w błędne koło cierpi na chorobę psychiczną którą jeszcze potęguje strach przed ponownym odebraniem jej synka, którego tak bardzo kocha, to tylko sprawia, że paranoja jest coraz większa, i prowadzi do nikąd.

            Mimo, że bardzo kocha swoje dziecko jednak umysł nie pozwala jej na normalną egzystencję. Poruszający film, który na pewno nie jest horrorem (choć krwi jest sporo) tylko bardzo psychologicznym, przejmująco smutnym, i naszpikowanym cierpieniem filmem. To typowe azjatyckie kino, i nie każdego zainteresuje jednak wracając do mojego wczorajszego wpisu przy okazji recenzji „Macierzyństwa non - fiction” to dobra pozycja by zobaczyć, że tak naprawdę ten permanentny brak snu to w zasadzie pestka, bo w życiu mogą zdarzyć się rzeczy o wiele gorsze. Zobaczcie jak wygląda macierzyństwo S-F.

            W roli pisarza Tanaki wystąpił sam reżyser Shinya Tsukamoto, a Kotoko zagrała Cocco znana Japońska aktorka, która prywatnie także choruje na depresję - co było inspiracją do nakręcenia tego filmu. W 2011 r. film zdobył wiele nagród w tym na festiwalu filmowym w Wenecji.

środa, 09 stycznia 2013

           Kiedy z dobre 10 lat temu czytałam książkę pt. „Życie Pi” napisaną przez Yana Martela była to jedna z najlepszych książek jakie wtedy czytałam, teraz po tych 10 latach wracam pamięcią do tamtych chwil, a przekonanie ciągle jest aktualne. Bez dwóch zdań jest to niezwykła opowieść, którą teraz na dodatek możemy zobaczyć w kinie, a film (w reżyserii Anga Lee) na szczęście walory książki jeszcze podwyższa.

            Piscine Molitor Patel – w skrócie Pi urodził się w Indiach gdzie mieszkał do 16 roku życia razem z rodzicami i starszym o 2 lata bratem Ravim w bliskim sąsiedztwie zoo, które to przedsiębiorczy ojciec otworzył zaraz koło hotelu w którym pracował. Jednak po kilku latach rodzice postanowili dla zapewnienia lepszej przyszłości synom zamknąć zoo, sprzedać zwierzęta i przenieść się do Kanady. Więc pewnego dnia Pi zostawiwszy za sobą swoją ukochaną ojczyznę znalazł się na statku którym to zmierzali ku lepszej przyszłości. Oprócz rodziny na statku znalazły się wszystkie zwierzęta, które ojciec chciał za cenę znacznie wyższą niż w Indiach sprzedać zainteresowanym ogrodom zoologicznym w Kanadzie. W klatkach płynęły żyrafy, zebry, wszelkiej maści małpy, lwy, hieny. Kiedy wydawało się, że nic nie jest w stanie zmącić szczęścia przyszłości, i pokrzyżować planów ojca nadszedł straszliwy sztorm, który w oka mgnieniu zatopił statek.  Z całej rodziny uratował się tylko Pi, który siłą został wepchnięty do szalupy ratunkowej. Tak walcząc z wiatrem, i falami o wysokości gór przetrzymał do rana. Jakież było jego zdziwienie kiedy zobaczył, że w tej samej łodzi oprócz niego samego znajduje się jeszcze zebra, rozszalała hiena, której instynkt podpowiada zabijać wszystko co żywe, Orangutanica-Oranżada, i dostojnie piękny lecz śmiertelnie niebezpieczny tygrys bengalski-Richard Parker.

            Rozszalałe sztormy, żar z nieba, a do tego ciągle chybocząca się łódź, ograniczone ilości jedzenia, i do wykarmienia głodnego tygrysa, który jeśli nie zaspokoi swojego apetytu pięcioma kilogramami mięsa dziennie (jak to robił w zoo) zacznie polować na nas ten bogobojny wegetarianin musi nauczyć się zabijać. Jego miłość do zwierząt wyciska najzwyczajniej łzy z oczu.

             Film sprawia wrażenie bajkowości jednak gdy się w niego zagłębimy odkryjemy jego wielowymiarowość. Piękne obrazy, cudowna muzyka, sprawia, że obcujemy z czymś naprawdę wzruszającym, i wyjątkowym. Cudowna opowieść o rozbitku, który znajduje sposób na niemożliwe, i przesuwa granice.

 
1 , 2 , 3 , 4
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
PRZECZYTANE W 2014
PRZECZYTANE w 2013
PRZECZYTANE W 2012
FILMY
BLOGI KSIĄŻKOWE DO KTÓRYCH ZAGLĄDAM
Tagi