sobota, 26 lipca 2014

 

„Nie ma już rosyjskiej szlachty. Nie ma już rosyjskiej arystokracji…. Historyk przyszłości, opisze dokładnie jak umarła ta klasa. Przeczytacie jego relację, i ogarnie was wściekłość i przerażenie….”

(Krasnaja gazieta” Piotrogród z 14 I 1922 roku)

        Czasami czyta się książki po skończeniu których najzwyczajniej brakuje słów na oddanie uczuć które po sobie pozostawiły choć w głowie myśli i doznań bez liku. Tak właśnie było tym razem bo choć jest to książka historyczna jej ludzki wymiar, tragedia jaką przedstawia, wzruszenie, i w końcu smutek który czujemy po skończeniu sprawiają, że jest nie do zapomnienia. Uwielbiam takie monumentalne prace historyczne napisane tak, że czyta się je jak najbardziej wciągającą powieść. Mam tylko nieodparte wrażenie, że taką umiejętność posiadają tylko historycy anglojęzyczni, a szkoda chętnie poczytałam coś z naszej historii opowiedzianej w taki sposób. Tymczasem książka jest tak cudownie przystępnie napisana, że nie trzeba się wysilać by zapamiętać fakty, wiedza w cudowny sposób napełnia nas sama… magia.

          Od pierwszych słów zostajemy wciągnięci w arcyciekawy czasach w XIX i XX wiecznej historii Rosji mianowicie w czas rewolucji bolszewickiej, wojny domowej, dojściu do władzy Lenina potem Stalina , obalenia caratu i co za tym idzie rewolucji w życiu chłopstwa dla których wraz z końcem panowania cara skończył się okres wiekowego poddaństwa. Na mocy nowo ustanowionych praw zaczęły się prześladowania arystokracji, odbieranie im majątków, ziemi, pozbawianie tytułów, więzienia, zsyłki do obozów pracy, a przede wszystkim masowe morderstwa, które miały na celu jedno z głównych założeń socjalizmu – zniszczenie całej arystokracji zwanej wówczas „byłymi ludźmi”. Ale książka nie jest tylko o tym wszak  wszystko to co napisałam wplecione jest w życie dwóch największych rodów arystokratycznych carskiej Rosji petersburski Szeremietiewów, i moskiewski Golicynów. Na kanwie życia kilku pokoleń tych rodzin autor odmalowuje cały tragizm ówczesnych przemian politycznych, i nie dość, że robi to perfekcyjnie to jeszcze długo po przeczytaniu cała opowieść „siedzi” w nas i wstrząsa.

        Muszę przyznać, że ogrom krzywd jaki wyziera z książki jest tak porażający, że aż nierzeczywisty. Jak niesamowitą wole przetrwania mieli Ci ludzie, którym z wielkiego bogactwa jakim byli otoczeni przez setki lat została już tylko walka o rzecz największej wagi – własne życie. Czytając zastanawiałam się jak to możliwe, że oni się tego nie spodziewali jak mogli myśleć, że wyzysk chłopów nie spowoduje, że kiedyś się oni zbuntują. Doszłam do wniosku, że może i przeczuwali ale będąc tak beztroskim, tak bogatym i żyjącym na takim poziomie wydawało się że po prostu nie są zwykłymi śmiertelnikami, i choć może brali jakąś rewolucję pod uwagę to byli pewni twardej ręki caratu, która zaraz przywróciłaby ład i obowiązujący porządek.  

        Przeczytajcie opowieść o kraju, a przede wszystkim o ludziach, która wyrywała mi serce i toczyła łzy. Polecam.

niedziela, 06 lipca 2014

          Jeśli myślicie, że sprawa z Adolfem Hitlerem rozwiązała się sama kiedy to 30 kwietnia 1945 roku razem z Ewą Braun popełnił samobójstwo w podziemnym schronie pod gmachem Starej  Kancelarii Rzeszy w Berlinie to głęboko się mylicie. On żyje, i ma się lepiej niż kiedykolwiek co więcej pisze nawet książkę.

         Przed przeczytaniem zastanawiałam się czy w ogóle mam na to ochotę jakoś nie bawią mnie żarty Adolfa, o Adolfie a już tym bardziej nie z Adolfem bo skoro książka jest satyrą polityczną to rozumuję ze będą żarty i to całkiem mocne, a ja nie jestem pewna czy wypada śmiać się z Hitlerem??? No ale nic… skoro taki bestseller, że Niemcy wykupują go masowo z półek, skoro powstaje film na jej motywach to przeczytam i poznam gusta Niemców. No i zawiodłam się jak to z bestsellerami bywa.


        Wszystko zaczyna się dość zagadkowo bo ani Adolf Hitler ani tym bardziej my nie mamy pojęcia jakim cudem budzi się on pewnego letniego dnia na opuszczonej Berlińskiej parceli, jest niezbyt świeży ale ciągle z wąsikiem, przedziałkiem i w mundurze. Po pierwszym szoku pomału poznaje miasto i przez przypadek trafia na miłego sprzedawcę gazet, który jak prawdziwy łowca talentów zachwyca się jego łudzącą podobizną do „rzeczywistego” Adolfa, i wróży wielka telewizyjną karierę, zresztą nie tyko wróży najzwyczajniej kontaktuje się z ludźmi z telewizji i tym sposobem Adolf Hitler staje się gwiazdą telewizyjnego show, a potem całej stacji by finalnie zostać idolem całych Niemiec  (nomen omen).


       Jest to bez dwóch zdań kontrowersyjna książka. Rozumiem, że Niemcom pozostało już tylko obśmiać tą ich „zakałę narodu” bo każde niemieckie pokolenie i to przeszłe i przyszłe już zawsze będzie w świecie niezbyt miło kojarzone w tyranem wszech czasów i ja rozumiem, że z taką traumą nie jest łatwo żyć ale dla drugiej strony czyli choćby narodów pokrzywdzonych w ostatniej wojnie śmianie się do rozpuku z Hitlerem chyba nie jest takie łatwe i oczywiste. Nie znaczy to, że nie ma w książce momentów zabawnych, są, w dodatku wywołują niepohamowany śmiech (szczególnie początek) tym bardziej, że Vermes idealnie odwzorował charakter Wodza Rzeszy ale ogólnie trochę się męczyłam, i oceniam książkę poniżej średniej.

| < Lipiec 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
PRZECZYTANE W 2014
PRZECZYTANE w 2013
PRZECZYTANE W 2012
FILMY
BLOGI KSIĄŻKOWE DO KTÓRYCH ZAGLĄDAM
Tagi